środa, 6 maja 2015


Witajcie! Leże sobie na Bielanach w oczekiwaniu na amputację i wreszcie mam trochę czasu, żeby przyjrzeć się zdjęciom i napisać parę słów. Ogólnie rzecz biorąc, gdy podsumowuję tegoroczny wyjazd, na wstępie chciałbym napisać, że była to najbardziej zjawiskowa, niezwykła, straszna i piękna wyprawa w góry, jaką kiedykolwiek przeżyłem. Jak widać jest w tej refleksji również paradoks, bo jakże coś może być jednocześnie straszne i piękne, ale to temat osobny, do którego pewnie jeszcze wrócę. Od paradoksów w moich górach się roi, a może to tylko w mojej głowie, w moim postrzeganiu rzeczywistości, to ja jestem stwórcą tych zjawisk, to ja je prowokuję, powołuję do życia. No dobrze, biorę się w garść i zanim całkowicie odlecę w tematy filozoficzne, postaram się krótko opisać etap początkowy tegorocznej akcji.

 
Do Pakistanu pojechałem dużo wcześniej, nim zaczęła się zima. Najpierw zamierzałem się udać pod Nanga Parbat na stronę Rupal. Po pierwsze: żeby sprawdzić czy Lokalna społeczność z Lattabo, która rok wcześniej ratowała dwie ofiary lawiny, dostała ustalone wynagrodzenie, które miało zostać wypłacone z ubezpieczenia. Po drugie: spędzić mieszkańcami Lattabo trochę czasu, by nie poczuli się urażeni, że będąc w Pakistanie nie odwiedziłem starych przyjaciół, a po trzecie: przy tej okazji połazić w samotności, złapać aklimatyzację, oswoić się na nowo z przyrodą, otoczeniem, a jeśli będzie opcja to liznąć też trochę wysokości zanim przeniosę się na stronę Diamir.


Na miejscu się okazało, że niestety żadna z osób, które pomagały ratować chłopaków po zejściu lawiny, nie dostała ustalonego wynagrodzenia. Agent Jasmine Tours zaklinał się, że przekazał wszystkie pieniądze od ubezpieczyciela Hameedowi,  który był naszym łącznikowym oficerem, jednocześnie osobą upoważnioną do wypłacenia - rozdysponowania  między osiem osób, które znosiły chłopaków z lawiniska, i pomiędzy tych, którzy znosili ich do cywilizacji, konkretnej sumy. Tłumaczenia Jasmine Tours wydawały się być wiarygodne, a że nie mieliśmy kontaktu z Hameedem założyłem, że z wyjaśnieniami lepiej poczekać, aż znajdę się po stronie Diamir, gdzie mieszka Hameed wraz z rodziną. W związku z tym wszystkim niestety atmosfera na miejscu początkowo była bardzo ciężka. Oczywiście zasmuciła mnie ta sytuacja, opadły mi ręce,  bo bardzo szanuję to, co zrobili miejscowi i bardzo mi zależało, by zostali odpowiednio i zgodnie z umową wynagrodzeni. Była i jest to dla mnie sprawa honoru. Poza tym po niespodziewanym opuszczeniu wyprawy przez Marka, sam stałem się odpowiedzialny za resztę ekipy, gdy doszło do wypadku i okazało się, że pogoda nie pozwala na sprowadzenie helikoptera, wpadłem na pomysł, by to lokalesi znieśli poszkodowanych w dół, a co za tym idzie dawało to nam okazję „zaoszczędzenia” 10000usd, które poszłoby z ubezpieczenia na helikopter. Pieniądze te miały być podzielone odpowiednio między ludzi. Stało się jednak inaczej. Najprawdopodobniej odpowiedzialna za to osoba nie przypuszczała, że po tych wszystkich dramatycznych wydarzeniach wrócę jeszcze kiedykolwiek pod Nanga Parbat. (Do tej kwestii wrócę w kolejnym rozdziale opowieści z Nangi)



 Szybko jednak z mieszkańcami Lattabo i Tharashing ustaliłem, że sprawę wyjaśnimy, a że znamy się dobrze, oni mi zaufali. Miesiąc po stronie Rupal minął jak z bicza strzelił. Pogoda wprawdzie nie rozpieszczała powyżej  5+, ale w samym Lattabo było bardzo domowo, przytulnie i zabawnie. Z Jam Shiatem robiliśmy wywar z Arraku,  parzyliśmy mountain czaj i dużo, dużo rozmawialiśmy o górach. Zdjęcia z tego okresu znajdują się w poprzednim albumie. Pod koniec pobytu w Lattabo, dotarł do mnie esemes od Elisabeth z pytaniem, czy może się zemną wspinać. Nie ukrywam - byłem zaskoczony, bo Eliza w pierwszej wersji miała się wspinać z Daniele Nardi, a ja miałem własny pomysł na drogę  Messnerowie-Eisendle-Tomaseth. W kolejnych newsach dowiedziałem się, że dlatego Eli wpadła na pomysł skontaktowania się ze mną, ponieważ Daniele w ostatnich dniach przed wylotem oznajmił, że nie może wylecieć w ustalonym terminie i że spóźni się dwa tygodnie. Dla mnie spóźnienie się dwa tygodnie na Nange oznaczało ryzyko, że szansa wejścia na szczyt opóźni się o kolejny rok. A że znam dosyć dobrze powtarzającą się w zimie aurę i śledze ją już 5 lat, uznałem czekanie na Nardiego za kompletny absurd, samo spóźnienie za infantylną nieodpowiedzialność. Rozumiałem też oburzenie Eli, kiedy Daniele stawiając ja przed tak dziwnym faktem, skłaniał nieuczciwie do oczekiwania na niego w hotelu w Islamabadzie.

 Zgodnie z planem zjawiłem się 20go w Chilas, gdzie zatrzymałem się w hotelu z zamiarem czekania na Eli. Ona szybko dotarła i jak później się okazało, jej sposób działania bardzo mi się spodobał. Gdy dotarliśmy do BC na Diamirze nie zostawaliśmy tam zbyt długo. Dosłownie jeden dzień i ruszyliśmy założyć jedynkę. Kolejnego dnia poszliśmy na rekonesans i złapać wysokość na wybraną przeze mnie trasę. W ramach rekonesansu dotarliśmy do tzw. zakrętu skąd można było zobaczyć, w jakiej kondycji jest dalsza część drogi. Tego roku góra była bardzo wysuszona, aczkolwiek kuluar Kingshofera wydawał mi się być przykryty ładnym firnem, a lodu na nim było dużo mniej niż pamiętam z poprzednich dwóch prób. Wręcz kusiło mnie, żeby spróbować na klasycznej drodze. Ale droga, którą wcześniej wybraliśmy była niezwykle kusząca. Choćby z tego względu, że niezakończona. Powyżej 7k czekają nas zatem dziewicze rewiry. Niestety już w trakcie przecierania lodowca morale siadały niezwykle szybko. Formacje na które natrafiliśmy paradoksalnie były, nadzwyczaj piękne i zarazem koszmarne. Wolno łapaliśmy wysokość, nieadekwatnie do opadającego zapału. Aż w końcu zdecydowaliśmy się na odwrót, a to po tym jak na zakręcie okazało się, że przejście jest niesamowicie długie, a wyjście w ścianę rozpoczyna się nachylonym na 60s szarym, lodowym, długim garbem. Kompletnie otumanieni, zrezygnowani, ale niezałamani zeszliśmy szybkim tempem do C1. Tam przyjrzeliśmy się raz jeszcze drodze Mesnera na głównej ścianie Diamir. Po krótkiej naradzie stwierdzamy jednoznacznie, że warto spróbować. Droga wprawdzie jest ogromnie niebezpieczna przez lodowe lawiny, natomiast prawa strona do wysokości około 5900 wyglądała stosunkowo bezpiecznie, tam krótki kuluar, który prowadzi na łatwe pola śnieżne a za nim kopuła szczytowa. Z dołu wyglądało to bardzo realnie. Decyzja zatem szybka. Schodzimy na dół Dwa dni odpoczynku i wracamy spróbować na wariancie B.  



 CDN.....

niedziela, 31 sierpnia 2014

 Nanga Parbat Winter 2014/15



Please support the Tomek Mackiewicz - Nanga Parbat project.Tomek hopes to finally complete the ascent of one of only two 8,000m peaks still not as yet successfully climbed in winter (Nanga Parbat / Naked Mountain, also called ‘Diamar’ – the Royal Mountain and K2 remain the only pristine winter summits). The mad-cap idea to ascend Nanga was conceived in 2010 by the pair of eccentrics, Marek Klonowski and Tomek Mackiewicz.
With each passing year the scale of the project has increased, becoming a major project and healthy obsession, stoked by Tomek's stubbornness. During the 2012/2013 expedition Tomek reached 7,400m, the highest that anyone has reached in 16 years (in 1997 Zbigniew Trzmiel / Krzysztof Pankiewicz team, Trzmiel reached a height of 7,800m. This expedition was led by Andrzej Zawada going from the Diamir valley, through the Kingshofer pass).
The few nights spent alone at an altitude of over 7,000m, in a snow cave, attracted interest, attention and appreciation from the Polish and global climbing community. Tomek has shown that he and the mountains go together. They understand and respect each other and Tomek's presence on Nanga Parbat is no accident. For him and some of the supporters of the expedition, it makes perfect sense. This project shouts for completion. Tomek wants to successfully end several years of trying to achieve his goal and to free his mind from the vision of the summit of Nanga Parbat and prove, both to himself and the world, that it is worth persevering in the pursuit of a goal. This goal is real and imminent. Wanda Rutkiewicz said "the value of the climb is determined not only by whether your reach the top, but how you climbed", and Tomek wants to achieve his goal with these words in mind. Climbing to the top of Nanga is not about conquering or taming the mountain. It is about being face to face with a perfect beauty and becoming a force 1,000 times more powerful than yourself. Above all it is about overcoming your own weaknesses.
Last year's collection on PolakPotrafi.pl (Polish crowdfunding service) received a very enthusiastic response. We managed to collect 50,000zł (€12,500) for the expedition, a fourth attempt to ascend Nanga, consisting of Marek Klonowski, Jacek Teler, Michał Obrycki, Michał Dzikowski, Paweł Dunaj. The team collaborated with Simone Moro's Italian expedition taking the Shell route. Tomek and David Goettler reached an altitude of 7,200m.
By supporting us financially, donators have also shown that they too believe in the idea that a person, not a system, nor various official bodies and organisations, has the right to realise their own goals and self assess their potential and overcome their own weaknesses. In the words of Marek Klonowski "the collections showed that people yearn for freedom”; freedom, understood as the right to choose their own path, which does not require a permit or acceptance from any system.
There have been many attempts to try and ascend Nanga Parbat in winter. Here are Tomek Mackiewicz and Marek Klonowskiego expeditions:
1) 2010/2011 expedition from the Diamir face. Tomek and Marek. Reached an altitude of 5100
2) 2011/2012 expedition from the Diamir face. Attempt of the classic Kingshofer route (collaboration with Simone Moro and Denis Urubko, using a different Diamir route). Reached an altitude of 5500
3) 2012/2013 expedition from the Rupal Face by the Shell route - Tomek reached a solo altitude of 7,400m
4) 2013/2014 Shell route, team composed of Tomek Mackiewicz, Marek Klonowski, Jacek Teler, Paweł Dunaj, Michał Dzikowski and Michał Obrycki. Cooperation with the expeditions of Simone Moro and David Goettler, reached an altitude of 7,200 m). Marek Klonowski and Michał Dzikowski left the expedition after a couple of weeks. Paweł Dunaj and Michał Obrycki were caught in an avalanche at the end of the expedition. They were seriously injured, but thankfully both of them survived the accident.
Tomek will undertake the 5th expedition alone and is planning to take the Messner route from the Diamir face. He will hook up with Daniel Nardi, Elisabeth Revol Simone Moro also hopes to make an ascent, possibly by the Messner route as well.
After many struggles and several years of joint and team expeditions, Tomek decided to go to Nanga alone this time, wanting to be able to focus more and complete his plan his own way. Tomek: "I am most effective climbing on my own, taking my own route and going at my own rhythm. My attention isn't distracted, I'm focused on specific actions and following my plan. I don't think that this is selfishness, but something that allows a deeper responsibility and belief that controlling my own mind and intuition, undistracted by other human energy, and charged by nature and from the rock itself, I can be closer to reaching my goal. I also know myself well enough to know that I am most effective acting autonomously. This is how I am. I know what my motivation and own way is. I believe that the summit of Nanga can be reached in winter." As Wanda Rutkiewicz said again, "I got used to it, to be alone in difficult situations." Paradoxically, when man is capable of superhuman deeds, when responsibility is not dispersed, you can decide on your own about your next steps. "Then I know that everything depends only on me, on my mental state, my stamina and concentration. Facing your weaknesses, when you are part of nature surrounding you, is fascinating and very different to when you are part of a group." (WR)
This year's collection motto comes from Simone Moro (in an interview for offsport.pl): "We go to the mountains to feel alive." For Tomek, these words, literally and figuratively, define his motivation.
With each passing year the scale of the project has increased, becoming a major project and healthy obsession, stoked by Tomek's stubbornness. During the 2012/2013 expedition Tomek reached 7,400m, the highest that anyone has reached in 16 years (in 1997 Zbigniew Trzmiel / Krzysztof Pankiewicz team, Trzmiel reached a height of 7,800m. This expedition was led by Andrzej Zawada going from the Diamir valley, through the Kingshofer pass).The few nights spent alone at an altitude of over 7,000m, in a snow cave, attracted interest, attention and appreciation from the Polish and global climbing community. Tomek has shown that he and the mountains go together. They understand and respect each other and Tomek's presence on Nanga Parbat is no accident. For him and some of the supporters of the expedition, it makes perfect sense. This project shouts for completion. Tomek wants to successfully end several years of trying to achieve his goal and to free his mind from the vision of the summit of Nanga Parbat and prove, both to himself and the world, that it is worth persevering in the pursuit of a goal. This goal is real and imminent. Wanda Rutkiewicz said "the value of the climb is determined not only by whether your reach the top, but how you climbed", and Tomek wants to achieve his goal with these words in mind. Climbing to the top of Nanga is not about conquering or taming the mountain. It is about being face to face with a perfect beauty and becoming a force 1,000 times more powerful than yourself. Above all it is about overcoming your own weaknesses.Last year's collection on PolakPotrafi.pl (Polish crowdfunding service) received a very enthusiastic response. We managed to collect 50,000zł (€12,500) for the expedition, a fourth attempt to ascend Nanga, consisting of Marek Klonowski, Jacek Teler, Michał Obrycki, Michał Dzikowski, Paweł Dunaj. The team collaborated with Simone Moro's Italian expedition taking the Shell route. Tomek and David Goettler reached an altitude of 7,200m.By supporting us financially, donators have also shown that they too believe in the idea that a person, not a system, nor various official bodies and organisations, has the right to realise their own goals and self assess their potential and overcome their own weaknesses. In the words of Marek Klonowski "the collections showed that people yearn for freedom”; freedom, understood as the right to choose their own path, which does not require a permit or acceptance from any system.There have been many attempts to try and ascend Nanga Parbat in winter. Here are Tomek Mackiewicz and Marek Klonowskiego expeditions:1) 2010/2011 expedition from the Diamir face. Tomek and Marek. Reached an altitude of 51002) 2011/2012 expedition from the Diamir face. Attempt of the classic Kingshofer route (collaboration with Simone Moro and Denis Urubko, using a different Diamir route). Reached an altitude of 55003) 2012/2013 expedition from the Rupal Face by the Shell route - Tomek reached a solo altitude of 7,400m4) 2013/2014 Shell route, team composed of Tomek Mackiewicz, Marek Klonowski, Jacek Teler, Paweł Dunaj, Michał Dzikowski and Michał Obrycki. Cooperation with the expeditions of Simone Moro and David Goettler, reached an altitude of 7,200 m). Marek Klonowski and Michał Dzikowski left the expedition after a couple of weeks. Paweł Dunaj and Michał Obrycki were caught in an avalanche at the end of the expedition. They were seriously injured, but thankfully both of them survived the accident.Tomek will undertake the 5th expedition alone and is planning to take the Messner route from the Diamir face. He will hook up with Daniel Nardi, Elisabeth Revol Simone Moro also hopes to make an ascent, possibly by the Messner route as well.After many struggles and several years of joint and team expeditions, Tomek decided to go to Nanga alone this time, wanting to be able to focus more and complete his plan his own way. Tomek: "I am most effective climbing on my own, taking my own route and going at my own rhythm. My attention isn't distracted, I'm focused on specific actions and following my plan. I don't think that this is selfishness, but something that allows a deeper responsibility and belief that controlling my own mind and intuition, undistracted by other human energy, and charged by nature and from the rock itself, I can be closer to reaching my goal. I also know myself well enough to know that I am most effective acting autonomously. This is how I am. I know what my motivation and own way is. I believe that the summit of Nanga can be reached in winter." As Wanda Rutkiewicz said again, "I got used to it, to be alone in difficult situations." Paradoxically, when man is capable of superhuman deeds, when responsibility is not dispersed, you can decide on your own about your next steps. "Then I know that everything depends only on me, on my mental state, my stamina and concentration. Facing your weaknesses, when you are part of nature surrounding you, is fascinating and very different to when you are part of a group." (WR)This year's collection motto comes from Simone Moro (in an interview for offsport.pl): "We go to the mountains to feel alive." For Tomek, these words, literally and figuratively, define his motivation.



piątek, 22 sierpnia 2014

Przygotowania


Rozpoczęły sie przygotowania do wyjazdu na Nange. Wszystkim zainteresowanym dziękuję za wsparcie wyprawy. Tomek 
Portal Górski został oficjalnym organizatorem zimowej wyprawy na Nanga Parbat 14/15 której uczestnikiem jest Tomek Czapa Mackiewicz.
Portal Górski organizatorem zimowej wyprawy Nanga Parbat 14/15
Portal Górski organizatorem zimowej wyprawy Nanga Parbat 14/15
Tomek w tym roku zdecydował się na ścianę Diamir. Pod ścianą pojawi się również Danielle Nardi który dwukrotnie już zmagał się z Nangą, wyprawy Portalu górskiego, oraz Daniela Nardi zamierzają działać razem, co już się dzieje na poziomie organizacyjnym. O dalszych planach i postępach będziemy informować na bieżąco.
Tomek "Czapa" Mackiewicz
Tomek "Czapa" Mackiewicz
Wiemy też że na Diamirze pojawi się również Simone Moro.

Sponsorzy sprzętowi:

Cousin Trestec
Kayland

Organiator wyprawy:


Portal Górski

sobota, 17 sierpnia 2013

Zapraszamy

Przegląd Filmów Górskich im. Andrzeja Zawady - trudne tematy, nowości i goście


12.08.2013 14:00
A A A Drukuj
Na zdjęciu Anna Milewska - żona Andrzeja Zawady
Na zdjęciu Anna Milewska - żona Andrzeja Zawady (Przegląd Filmów Górskich im. Andrzeja Zawady)
Dla polskiego himalaizmu to jest ciężki rok. Bardzo ciężki. Ale warto rozmawiać o tym, co się stało. I o tym, czemu ludzie w góry chodzą i chodzić będą... Z Adamem Bieleckim i Krzysztofem Wielickim nie tylko o Broad Peaku, z Januszem Onyszkiewiczem o historii, z Darkiem Załuskim o wyprawach po K2, a z Olgą Morawską o nadziei. Także na nizinach.

Zapraszamy na XVIII Przegląd Filmów Górskich w Lądku Zdroju, najstarszą tego typu imprezę w kraju. W tym roku w trakcie 4 dni odwiedzą nas gwiazdy himalaizmu, autorzy przewodników, obiecujący wspinacze, reżyserzy filmów górskich i ich naturalni aktorzy, wreszcie sami bohaterowie niektórych książek i filmów oraz podróżnicy. Po raz pierwszy do Lądka przyjedzie także pilot śmigłowca i himalaista, partner Piotrka Morawskiego i Denisa Urubko - Włoch Simone Moro. Simone w 2005 roku, zdobywając Sziszapangmę razem z Piotrkiem, przełamał hegemonię Polaków w zdobywaniu ośmiotysięczników zimą. Po śmierci swojego przyjaciela kontynuował wejścia zimowe,  w 2009 zdobył Makalu, a w 2011 Gasherbrum II.
Gościem miał być też Artur Hajzer, partner wspinaczkowy Jurka Kukuczki i Wandy Rutkiewicz, współtwórca marek Alpinus i HiMountain, zdobywca siedmiu ośmiotysięczników, w tym jednego zimą i wielu nowymi drogami, kierownik słynnej akcji ratunkowej na Mount Evereście w 1989r., wreszcie pomysłodawca Polskiego Himalaizmu Zimowego 2010-2015 - mieliśmy poprowadzić spotkanie o tym ostatnim. Ale Artura już z nami nie ma, projekt otrzymał Jego imię, a na Przeglądzie poświęcimy mu spotkanie wspomnieniowe.
Filmy wspinaczkowe i Górska Książka Roku
Po 15 sierpnia zaprezentujemy dokładny zestaw tegorocznych profesjonalnych i amatorskich filmów górskich, ale już dziś wiadomo, że będzie można obejrzeć najlepsze produkcje Paula Diffleya, reżysera i alpinisty, który nakręcił min. „Wide Boyz” - historię wspinaczkową niesamowitych Peta Whittakera i Toma Randalla, „pogromców rys”, którzy wiosną zawitali na naszą Hejszowinę w Górach Stołowych. Sfilmowany pobyt w Polsce będzie można premierowo obejrzeć właśnie w Lądku. Z Wielkiej Brytanii przyjedzie też Ian Burton, reżyser i operator pracujący min. dla BBC, wielokrotnie nagradzany za obrazy pokazujące sporty ekstremalne min. „The Asgard Project” (nagroda na Festiwalu w Kendal) czy „Climbing Great Buildings” (zwycięzca Broadcast Awards 2011).
W tym roku po raz pierwszy ogłosiliśmy konkurs na Najlepszą Książkę Górską 2013 im. Wawrzyńca Żuławskiego. Wśród zgłoszonych propozycji nagrody przyzna jury w składzie Renata Wcisło (redaktor naczelna „Taternika”), Andrzej Matuszyk (Taternik, alpinista, wieloletni profesor Zakładu Alpinizmu AWF w Krakowie), Janusz Kurczab (szermierz, uczestnik olimpiady 1960r., kierownik wypraw himalajskich) oraz Zbigniew Piotrowicz (pomysłodawca Przeglądu, podróżnik, instruktor taternictwa, publicysta).
Będąc przy książkach grzechem byłoby nie ogłosić, że jedną z jaśniejszych gwiazd będzie Bernadette Macdonald, autorka mądrej i świetnie sprzedającej się „Freedom Climbers” o fenomenie polskiego himalaizmu, a także wieloletnia Dyrektor Festiwalu Filmów Górskich w Banff. Bernadette od czasu wydania książki gości w naszym kraju często i już zdążyła się zaaklimatyzować do naszych form spędzania wolnego czasu.

Imprezy do rana i praktyczne warsztaty podróżnicze
W ostatnich latach do stałego punktu Przeglądu weszły już zawody biegowe Lądek Trail na 15km (a także zawody na 300m dla najmłodszych), spotkania i prelekcje rodziców podróżujących z małymi dziećmi „Króliczek Wędrowniczek” oraz zajęcia praktyczne! Tym razem szczególnie zapraszamy na Warsztaty GoPro (filmowania małą kamerą), Warsztaty Filmowania Copterem (z lotu ptaka), Warsztaty Lawinowe oraz Taniego Latania (czyli jak znaleźć bilet do Ameryki Południowej za 900zł).
Wieczorami zapraszamy na imprezy, które na poprzednich edycjach niektórzy kończyli tuż przed pokazami filmów dnia następnego   W tym roku zagrają dla Was Piotr Bukartyk - człowiek orkiestra, poetyckie odkrycie Radiowej Trójki, Dom o Zielonych Progach - delikatny folklor, Zuloak - wojująca grupa punkowa nawiązująca do Pussy Riot  i Chwila Nieuwagi na uspokojenie.
Filmy zgłoszone na XVIII Przegląd będą walczyć min. o Nagrodę Publiczności a także o uznanie Jury (Piotr Pustelnik, Jerzy Surdel i Marek Kłosowicz) w kategoriach Najlepszy Film, Muzyka, Scenariusz, Debiut Reżyserski czy wreszcie Grand Prix i Nagrodę Im. Andrzeja Zawady dla Najlepszego Filmu Polskiego, wręczanego przez żonę Pana Andrzeja, Annę Milewską.
Do zobaczenia w Lądku Zdroju w dniach 19-22 września 2013!
www.festiwalgorski.pl
Organizatorzy