<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-8494634106589101205</id><updated>2011-12-12T15:29:13.514-08:00</updated><category term='Khan Tengri 2009'/><category term='wyczyn roku 2008'/><category term='czapa'/><category term='yukon'/><category term='Chan Tengri'/><category term='climbing'/><category term='lodowiec inylczek'/><category term='2011'/><category term='east ridge'/><category term='nice climb'/><category term='mount logan travers'/><category term='marek klonowski'/><category term='solo climbing'/><category term='alaska'/><category term='Mout Logan'/><category term='mount logan 2008'/><category term='tomek mackiewicz'/><category term='Tomasz Mackiewicz'/><category term='kyrgystan mountains'/><category term='nanga parbat'/><title type='text'>Tomek Mackiewicz</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://czapkins.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8494634106589101205/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czapkins.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>Tomek Mackiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14562067529705059059</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='19' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_MjT5OCqy9aU/ScNae9rVEKI/AAAAAAAACZ0/A7P9_qyugGo/S220/Tomek+Mackiewicz.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>20</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8494634106589101205.post-7844388426210229149</id><published>2011-01-30T00:58:00.001-08:00</published><updated>2011-02-09T03:43:22.664-08:00</updated><title type='text'>JUSTICE FOR ALL NANGA PARBAT WINTER EXPEDITION 2011</title><content type='html'>&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=Wj6YANFoPtI&amp;feature=player_embedded"&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_MjT5OCqy9aU/TUUoyZGbPBI/AAAAAAAAGRE/Nv1zt_qdXyM/s1600/1.JPG" imageanchor="1" style="clear:left; float:left;margin-right:1em; margin-bottom:1em"&gt;&lt;img border="0" height="150" width="200" src="http://4.bp.blogspot.com/_MjT5OCqy9aU/TUUoyZGbPBI/AAAAAAAAGRE/Nv1zt_qdXyM/s200/1.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Pierwsze piętro, za oknem beczy generator, wszystko zamknięte co by nie wdychać spalin ale głos z głośnika jakiegoś przydrożnego meczetu przeciska się przez dziury zagłuszając nawet generator. Wcześniej obserwując ulice z dachu naszego 5cio piętrowego hotelu zastanawiałem się jak wygląda praca ludzi zajmujących się elektryczną siecią dystrybucyjną… chyba po prostu zostały przyjęte standardy, że jak energia jest choć przez połowę dnia to wszystko ok.&lt;br /&gt;Jest sobotni wieczór, o 4 rano mamy samolot do domu. Jak my w ogóle się tu znaleźliśmy?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przygotowania miały bardzo ciekawy przebieg jak na zimową wyprawę na ośmiotysięcznik. Dzięki Bartkowi byliśmy w posiadaniu biletów od października, ale oprócz tego nie było nic z wyjątkiem mieszanych chęci. Agencję znaleźliśmy w Internecie… wygrała ta która najczęściej odpowiadała na maile. Ali z Adventure Pakistan ogarniał dla nas pozwolenie na wspinaczkę. Zimowa opłata za wspinaczkę odpowiada 5% opłaty letniej, ten mały szczegół był też jednym z powodów dlaczego jesteśmy tu w zimę. Drugi nie mniej istotny powód jest taki że w bazie pod Nangą jest pusto ! Opuszczone są także wioski powyżej wioski Syr (2800 m ). Enyłej do samego końca nie wiedzieliśmy czy dostaniemy oficjalne pozwolenie z Ministerstwa Turystyki Pakistanu na wspinaczkę a był to dokument wymagany w Ambasadzie Pakistanu w Warszawie w celu wydania wiz.&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_MjT5OCqy9aU/TUUpGw0urKI/AAAAAAAAGRM/Glfu2HkYKn4/s1600/2.jpg" imageanchor="1" style="clear:right; float:right; margin-left:1em; margin-bottom:1em"&gt;&lt;img border="0" height="112" width="200" src="http://1.bp.blogspot.com/_MjT5OCqy9aU/TUUpGw0urKI/AAAAAAAAGRM/Glfu2HkYKn4/s200/2.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Dostajemy pozwolenie, faxujemy do Ambasady, Czapa odbiera paszporty i dobę później spotykamy się w motelu One przy lotnisku w Frankfurcie. Jest wieczór 31 stycznia. Dwa winiacze w motelu, sztuczne ognie na moście, gubimy się na imprezie na sqocie (w opuszczonej fabryce czy jakoś tak ). Bolesna pobudka, odprawa, nadbagaż, Abu Dabi przesiadka, Islamabad 4ta rano, Regent Hotel !&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2 dni ogarniamy się w Rawalpindi, poznajemy Aliego, odprawa w Pakistan Alpine Club, zakupy żarcia, ruszamy! Na wyjeździe z miasta, dosłownie łamie się ośka, na której przednie koło zostaje tylko dzięki szczękom hamulca. Parę godzin później jest nowa część i ruszamy busikiem po słynnej Karakorum Highway do odległego jedynie 400 km dalej Chilas. Jazda trwa całą noc. W Chilas spotykamy się z Mateenem który ma pomóc nam dotrzeć na szlak oraz ogarnąć 3 porterów. Unikamy też wymaganego przez Ministerstwo Turystyki oficera łącznikowego, sprawa zastawu za ewentualne użycie helikoptera (jedyne 6500 euro) też pozostaje nie wyjaśniona. Mimo to brniemy do przodu, Nanga nas wzywa...&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_MjT5OCqy9aU/TUUpnmjn3AI/AAAAAAAAGRU/wgH6Viln6_Y/s1600/4.JPG" imageanchor="1" style="clear:left; float:left;margin-right:1em; margin-bottom:1em"&gt;&lt;img border="0" height="150" width="200" src="http://1.bp.blogspot.com/_MjT5OCqy9aU/TUUpnmjn3AI/AAAAAAAAGRU/wgH6Viln6_Y/s200/4.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wioska Syr leży na wysokości 2800 m. Byłem bardzo zaskoczony, że tak odległe góry mogą być zamieszkane. Małe domki z poukładanych kamieni, brudne dzieci biegające wokół, pochowane kobiety i potężne góry wokół. Dotarliśmy tu pierwszego dnia treku. Poranna przejażdżka Toyotą BJ40 na krawędzi przepaści dostarczyła dużo adrenaliny. Start z wioski Demaroy (1800 m ) dał nam do zrozumienia że teraz czas na wysiłek. Strome podejście do wioski Syr z ciężkimi plecakami (z powodów budżetowych chcieliśmy się zmieścić w 3 porterach gdzie każdy bierze po 25 kg ) dało nam ostro w kość. Czapa z niedoleczonym po wypadku samochodowym kolanie...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nad miejscowością Syr są jeszcze dwie wioski, ale żadna z nich nie zamieszkana w zimę. Porterzy pomogli nam do ostatniej wioski – Kilgirit (3800 m np.m.) gdzie zostaliśmy już sami wraz z Nangą. Zamieszkaliśmy na dwie noce w chatce z kamienia przeznaczając dzień na transport sprzętu, żarcia i benzyny dalej w górę. Później przenieśliśmy się sami w górę gdzie rozbiliśmy naszego Bilbera jako namiot przedbazowy. Dalej mijamy bazę obozów letnich gdzie zostawiamy namiot jedynkę i parę pierdół… dalej rozbiliśmy się tuż przed lodowcem i ścianą Nangi. W nocy zimno, spokojnie spada do minus 30. W dzień też nie za ciepło. Słońca niewiele, wstaje o 7 zachodzi o 17 jednak pod samą ścianą jedynie dwie godziny można się grzać w słońcu, jeśli bezchmurno, bo zachodzi szybko za góry.&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_MjT5OCqy9aU/TUUp6pbI2MI/AAAAAAAAGRc/lBXf9Qdz6go/s1600/3.JPG" imageanchor="1" style="clear:right; float:right; margin-left:1em; margin-bottom:1em"&gt;&lt;img border="0" height="200" width="150" src="http://2.bp.blogspot.com/_MjT5OCqy9aU/TUUp6pbI2MI/AAAAAAAAGRc/lBXf9Qdz6go/s400/3.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najcięższą częścią dotarcia do jedynki było chyba przebrnięcie przez moreny. Kamole pokryte warstwą śniegu stają się ciekawą zagadką. Później jest lekko poszczeliniony lodowiec, paro metrowy stromy odcinek gdzie czekany trzeba złapać i dalej to już tylko człapanie w górę w rakach. Nocujemy jakieś 400 metrów w pionie od początku kuluaru na drodze Kinshohfera.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Następnego dnia w jedynce zdecydowaliśmy o odwrocie… powodów było kilka… zimno i nasza miękkość to podstawowe a dalej, oblodzony kuluar, brak poręczówek, zimno, zimno, wizja potrójnego transportu stuffu do jedynki itp. Krótko mówiąc – walimy na dół. Kolejnego dnia wróciliśmy do opuszczonej wioski Kilgirit zostawiając zapasy żarcia ukryte w naszej przedbazie. W sumie jakieś 10 dni tylko spędziliśmy witając się z Nangą co rano (jeśli była widoczna). Góra jest prześliczna, ma bardzo ciekawe partie szczytowe, wyrastający niczym garb na grzbiecie wielbłąda. Generalnie droga nie wygląda trudno, ale widać że na górze do bardzo istotnego parametru zimna dochodzi jeszcze wiatr sprawiając że wspinaczka w wiele nawet słonecznych dni jest niemożliwa. Należałoby zaopatrzyć wysoki obóz w zapasy i tam trwać… czekać na ocieplenie lub brak wiatru...&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_MjT5OCqy9aU/TUUqPmbtyfI/AAAAAAAAGRk/zN2gzuTGXj0/s1600/5.JPG" imageanchor="1" style="clear:left; float:left;margin-right:1em; margin-bottom:1em"&gt;&lt;img border="0" height="150" width="200" src="http://3.bp.blogspot.com/_MjT5OCqy9aU/TUUqPmbtyfI/AAAAAAAAGRk/zN2gzuTGXj0/s400/5.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Odwrót pozostawiał przed długi czas pewien niewyjaśniony niesmak. Pytania czy aby na pewno dobrze robimy męczyły nas dniami i wieczorami. Dlaczego tak szybko i bez walki? Przecież nawet porządnie w dupę nie dostaliśmy! Marźliśmy to prawda, ale nie było momentu że modliliśmy się o życie – a po to tu podświadomie lub świadomie przyjechaliśmy pewnie… i walczyć !&lt;br /&gt;No ale tak czy siak wracamy … stwierdziliśmy że nie mamy szans na szczyt. Dodatkowo Joasia niedługo rodzi. Ja też od razu się zgodziłem na odwrót, właściwie czekałem tylko kiedy Czapa przytaknie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No nic. Wraz z odwrotem zaczęły się soczyste opady śniegu. To nas na chwilę utwierdziło w słuszności decyzji. W jedną noc spadło co najmniej pół metra śniegu. Jednak w dół… Zejście przez ośnieżone już teraz Syr dało nam trochę pozytywnej energii. Dzieciaki powtarzające „Miłość, przyjaźń, muzyka” po polsku przekazują nam radość. Szlak pokonywany do góry okazał się zupełnie inny. Przykryty lodem i śniegiem czasem bywał bardzo niebezpieczny. Na dole znajdujemy odpowiedź na pytanie czy dobrze robimy wracając... Wracamy tu za rok ! Z większą drużyną, z poręczówkami, z wygodną bazą. I z tą wizją poruszamy się radośnie, dalej w dół. W wiosce Demaroy zapowiadamy się za rok, ustalamy wynagrodzenie dla porterów (5000 rupi za transpot 25 kg ponad 2500 m w górę), poznajemy lokalnych ludzi pamiętających Zawadę. Wracamy tu za rok, bez żadnych pośredników i z prostymi europejskimi darami dla lokalesów, może buty, albo chociaż skarpety… a może i panele słoneczne i radyjka dla Syr które bez elektryczności żyje (jak się uda sponsora na to znaleźć to czemu nie ).&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_MjT5OCqy9aU/TUUqos0oUsI/AAAAAAAAGRs/g9k2ENkMvrQ/s1600/6.JPG" imageanchor="1" style="clear:right; float:right; margin-left:1em; margin-bottom:1em"&gt;&lt;img border="0" height="116" width="200" src="http://2.bp.blogspot.com/_MjT5OCqy9aU/TUUqos0oUsI/AAAAAAAAGRs/g9k2ENkMvrQ/s400/6.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powrotna Karakorum Highway pakistańskimi liniami autobusowymi Netko Bus przebiega bez zakłóceń bólu tyłka od siedzenia (około 15 h ). W Rawalpindi zamieniamy się w Troli (tzw: trolimy się), jednego dnia wynajmujemy dwa motocykle Hondy(1000 rupi za dobe za sztukę) i śmigamy totalnie się wtapiając i odnajdując się w ulicznym haosie,(dla europejczyka), ale ruchem tutaj kierują także zasady – podstawowa to nie jedź za szybko ani za wolno, poruszaj się niczym cząsteczki wody w rzece i jesteś bezpieczny. Krótko mówiąc wspaniała zabawa.&lt;br /&gt;Pozdrowienia z Rawalpindi – Koniec.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Info praktyczne:&lt;br /&gt;115 rupi – 1 euro (można przyjąć 100rupi = 1euro)&lt;br /&gt;Netko bus Rawalpindi (w skrócie Pindi do Chilas ) – 15 000 rupii. Autobus jest co najmniej 3 razy dziennie.&lt;br /&gt;Jazda taksówką (10 – 20 min ) – 100 rupi&lt;br /&gt;Bułka na ulicy w stylu hoddog ale 100 razy lepsza – 50 rupi&lt;br /&gt;Alkohol do kupienia jedynie w P.J. Hotel w Rawalpindi – tylko dla nie muzułmanina. Bankomaty Visa w dzielnicy Saddar na południu Rawalpindi.&lt;br /&gt;Wynajem motocykla na dobę – 1000 rupii&lt;br /&gt;Pokój w hotelu (double ) za dobę – 2000 rupii&lt;br /&gt;Mimo że angielski jest językiem urzędowym to szału nie ma, wiele ludzi nie mówi po angielsku.&lt;br /&gt;Islamabad - dużo kontroli na ulicach i porządek, drogi przecinają się pod kątem prostym. Ciekawsze jest Rawalpindi, które dorównuje rozmiarem obecnej stolicy. Miasteczko tętni życiem.&lt;br /&gt;Mimo bliskości Kaszmiru oraz dalej na północ doliny Swat i Afganistanu nie dostrzegliśmy żadnych złych wibracji skierowanych w naszą stronę.&lt;br /&gt;Bardzo chciałem się przekonać czy to prawda, że łatwo złapać biegunkę, więc pierwszego dnia zacząłem jeść na ulicy. Długo szło dobrze, ale trafiłem na coś z czym nie dałem rady i 2 dni wycięło. Należy więc uważać na to co się je, a także pije bo wyobraźcie sobie już po lądowaniu i pierwszych obserwacjach. Co żyje w rurach które doprowadzają wodę?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8494634106589101205-7844388426210229149?l=czapkins.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czapkins.blogspot.com/feeds/7844388426210229149/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czapkins.blogspot.com/2011/01/pierwsze-pietro-za-oknem-beczy.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8494634106589101205/posts/default/7844388426210229149'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8494634106589101205/posts/default/7844388426210229149'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czapkins.blogspot.com/2011/01/pierwsze-pietro-za-oknem-beczy.html' title='JUSTICE FOR ALL NANGA PARBAT WINTER EXPEDITION 2011'/><author><name>Tomek Mackiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14562067529705059059</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='19' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_MjT5OCqy9aU/ScNae9rVEKI/AAAAAAAACZ0/A7P9_qyugGo/S220/Tomek+Mackiewicz.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_MjT5OCqy9aU/TUUoyZGbPBI/AAAAAAAAGRE/Nv1zt_qdXyM/s72-c/1.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8494634106589101205.post-5795149970179193670</id><published>2011-01-12T09:10:00.000-08:00</published><updated>2011-01-12T14:53:24.898-08:00</updated><title type='text'>Winter Nanga Parbat 2011 - widok 3D na sytuację z 12.01.2011</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_PdZQPllDqMo/TS3eQOa_-9I/AAAAAAAAP-w/MU0U-8T9Pc8/s1600/Nanga+12.01.2011.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://1.bp.blogspot.com/_PdZQPllDqMo/TS3eQOa_-9I/AAAAAAAAP-w/MU0U-8T9Pc8/s400/Nanga+12.01.2011.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_PdZQPllDqMo/TS3eQOa_-9I/AAAAAAAAP-w/MU0U-8T9Pc8/s1600/Nanga+12.01.2011.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="-webkit-text-decorations-in-effect: none; color: black;"&gt;Zdaje się że, nasze "orły"&amp;nbsp;zaczęły&amp;nbsp;łoić&amp;nbsp;:) Wygląda to na próbę podejścia do jedynki...&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_PdZQPllDqMo/TS3eQOa_-9I/AAAAAAAAP-w/MU0U-8T9Pc8/s1600/Nanga+12.01.2011.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="-webkit-text-decorations-in-effect: none; color: black;"&gt;Kliknij na zdjęcie a zaraz sie powiększy :)&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8494634106589101205-5795149970179193670?l=czapkins.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czapkins.blogspot.com/feeds/5795149970179193670/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czapkins.blogspot.com/2011/01/winter-nanga-parbat-2011-widok-3d-na.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8494634106589101205/posts/default/5795149970179193670'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8494634106589101205/posts/default/5795149970179193670'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czapkins.blogspot.com/2011/01/winter-nanga-parbat-2011-widok-3d-na.html' title='Winter Nanga Parbat 2011 - widok 3D na sytuację z 12.01.2011'/><author><name>waldasso com</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh6.googleusercontent.com/-7sQxBeSnBtQ/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAR9k/gAOFdXnaXUM/s512-c/photo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_PdZQPllDqMo/TS3eQOa_-9I/AAAAAAAAP-w/MU0U-8T9Pc8/s72-c/Nanga+12.01.2011.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8494634106589101205.post-6513612529507349404</id><published>2011-01-09T17:48:00.000-08:00</published><updated>2011-01-09T17:48:08.642-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='2011'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nanga parbat'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='marek klonowski'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czapa'/><title type='text'>Winter Nanga Parbat 2011 - mapa live</title><content type='html'>&lt;iframe width="300" height="300" frameborder="0" scrolling="no" marginheight="0" marginwidth="0" src="http://maps.google.com/maps/ms?hl=pl&amp;amp;ie=UTF8&amp;amp;t=h&amp;amp;msa=0&amp;amp;msid=204421901371803962720.0004996b0d1894ba1ebb4&amp;amp;ll=35.272532,74.500351&amp;amp;spn=0.168176,0.205994&amp;amp;z=11&amp;amp;iwloc=0004996b179a60925769a&amp;amp;output=embed"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;small&gt;Pokaż &lt;a href="http://maps.google.com/maps/ms?hl=pl&amp;amp;ie=UTF8&amp;amp;t=h&amp;amp;msa=0&amp;amp;msid=204421901371803962720.0004996b0d1894ba1ebb4&amp;amp;ll=35.272532,74.500351&amp;amp;spn=0.168176,0.205994&amp;amp;z=11&amp;amp;iwloc=0004996b179a60925769a&amp;amp;source=embed" style="color:#0000FF;text-align:left"&gt;Winter Nanga Parbat 2011&lt;/a&gt; na większej mapie&lt;/small&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8494634106589101205-6513612529507349404?l=czapkins.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czapkins.blogspot.com/feeds/6513612529507349404/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czapkins.blogspot.com/2011/01/winter-nanga-parbat-2011-mapa-live.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8494634106589101205/posts/default/6513612529507349404'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8494634106589101205/posts/default/6513612529507349404'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czapkins.blogspot.com/2011/01/winter-nanga-parbat-2011-mapa-live.html' title='Winter Nanga Parbat 2011 - mapa live'/><author><name>waldasso com</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh6.googleusercontent.com/-7sQxBeSnBtQ/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAR9k/gAOFdXnaXUM/s512-c/photo.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total><georss:featurename>Nanga Parbat, Uttarakhand, Indie</georss:featurename><georss:point>30.7615302 79.4612789</georss:point><georss:box>30.7246527 79.4029139 30.7984077 79.51964389999999</georss:box></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8494634106589101205.post-918276527883069135</id><published>2009-08-29T01:22:00.002-07:00</published><updated>2010-05-05T05:17:56.155-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='solo climbing'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='lodowiec inylczek'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kyrgystan mountains'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Chan Tengri'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Khan Tengri 2009'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tomasz Mackiewicz'/><title type='text'>Zapiski z podróży. Kyrgystan 2009</title><content type='html'>&lt;a href="http://www.prchecker.info/" target="_blank"&gt;&lt;br /&gt;&lt;img src="http://pr.prchecker.info/getpr.php?codex=aHR0cDovL2N6YXBraW5zLmJsb2dzcG90LmNvbQ==&amp;tag=3" alt="Display Pagerank" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="400" height="300"&gt;&lt;param name="allowfullscreen" value="true" /&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always" /&gt;&lt;param name="movie" value="http://vimeo.com/moogaloop.swf?clip_id=11117422&amp;amp;server=vimeo.com&amp;amp;show_title=1&amp;amp;show_byline=1&amp;amp;show_portrait=0&amp;amp;color=&amp;amp;fullscreen=1" /&gt;&lt;embed src="http://vimeo.com/moogaloop.swf?clip_id=11117422&amp;amp;server=vimeo.com&amp;amp;show_title=1&amp;amp;show_byline=1&amp;amp;show_portrait=0&amp;amp;color=&amp;amp;fullscreen=1" type="application/x-shockwave-flash" allowfullscreen="true" allowscriptaccess="always" width="400" height="300"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://vimeo.com/11117422"&gt;Khan Tengri Part 1&lt;/a&gt; from &lt;a href="http://vimeo.com/user3645362"&gt;czapkins&lt;/a&gt; on &lt;a href="http://vimeo.com"&gt;Vimeo&lt;/a&gt;.&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;i częśc druga&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="400" height="300"&gt;&lt;param name="allowfullscreen" value="true" /&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always" /&gt;&lt;param name="movie" value="http://vimeo.com/moogaloop.swf?clip_id=11300315&amp;amp;server=vimeo.com&amp;amp;show_title=1&amp;amp;show_byline=1&amp;amp;show_portrait=0&amp;amp;color=&amp;amp;fullscreen=1" /&gt;&lt;embed src="http://vimeo.com/moogaloop.swf?clip_id=11300315&amp;amp;server=vimeo.com&amp;amp;show_title=1&amp;amp;show_byline=1&amp;amp;show_portrait=0&amp;amp;color=&amp;amp;fullscreen=1" type="application/x-shockwave-flash" allowfullscreen="true" allowscriptaccess="always" width="400" height="300"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://vimeo.com/11300315"&gt;Khan Tengri Part 2&lt;/a&gt; from &lt;a href="http://vimeo.com/user3645362"&gt;czapkins&lt;/a&gt; on &lt;a href="http://vimeo.com"&gt;Vimeo&lt;/a&gt;.&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://nadajemytv.com"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_MjT5OCqy9aU/SsCUboyA25I/AAAAAAAAEh4/ty2PTsp_Z3s/s1600-h/N.black.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 85px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_MjT5OCqy9aU/SsCUboyA25I/AAAAAAAAEh4/ty2PTsp_Z3s/s200/N.black.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5386468356859681682" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt; &lt;br /&gt;&lt;object width="400" height="300"&gt;&lt;param name="allowfullscreen" value="true" /&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always" /&gt;&lt;param name="movie" value="http://vimeo.com/moogaloop.swf?clip_id=9897261&amp;amp;server=vimeo.com&amp;amp;show_title=1&amp;amp;show_byline=1&amp;amp;show_portrait=0&amp;amp;color=&amp;amp;fullscreen=1" /&gt;&lt;embed src="http://vimeo.com/moogaloop.swf?clip_id=9897261&amp;amp;server=vimeo.com&amp;amp;show_title=1&amp;amp;show_byline=1&amp;amp;show_portrait=0&amp;amp;color=&amp;amp;fullscreen=1" type="application/x-shockwave-flash" allowfullscreen="true" allowscriptaccess="always" width="400" height="300"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://vimeo.com/9897261"&gt;Tomek "Czapa" Mackiewicz Khan Tengri Solo Trawers 2009 - full video&lt;/a&gt; from &lt;a href="http://vimeo.com/nadajemytv"&gt;NadajemyTV&lt;/a&gt; on &lt;a href="http://vimeo.com"&gt;Vimeo&lt;/a&gt;.&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;var gaJsHost = (("https:" == document.location.protocol) ? "https://ssl." : "http://www.");&lt;br /&gt;document.write(unescape("%3Cscript src='" + gaJsHost + "google-analytics.com/ga.js' type='text/javascript'%3E%3C/script%3E"));&lt;br /&gt;&lt;/script&gt;&lt;br /&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;br /&gt;try {&lt;br /&gt;var pageTracker = _gat._getTracker("UA-10493218-1");&lt;br /&gt;pageTracker._trackPageview();&lt;br /&gt;} catch(err) {}&lt;/script&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;15.07.09&lt;/span&gt; &lt;br /&gt;Powoli po szynach ruszyła maszyna. Salewa Khan Tengri 2009. Witaj wielka przygodo. Ogarniam resztki, baterie , zaplniczki , drobiazgi. Wieczorkiem spotykam sie z rodziną, w starym miejscu pod altaną. Jest lekkie podekscytowanie, ale jest teź jakiś taki wewnetrzny spokój.  Lubie to uczucie, daje mi więcej pewności. Niesamowita radość że wreszcie ruszam, po tak skrupulatnych przygotowaniach. &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;16.07.09&lt;/span&gt; Smutno żegnać żonę i synka. Boją się, martwią, widzę to choć Joasia nie daje po sobie poznać. Ale stało się, po małm porannym zamieszaniu oraz haotycznej odprawie bagaźowej, dotarłem do Moskwy, nie placąc przy tm za nadbagaż. 20-ścia godzin oczekiwania I jutro lecę do Byszkeku. &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;17.07.09&lt;/span&gt; 4.30 am . Podloga na Sheremietiewo 2 nie należy do konfortowych. Pobódka przed świtem, czas penetrować teren w celu poszukiwania właściwego terminalu. &lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_MjT5OCqy9aU/SplvB_U0w1I/AAAAAAAAEX8/9-WR1UsKz4I/s1600-h/DSC_0001.JPG"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 133px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_MjT5OCqy9aU/SplvB_U0w1I/AAAAAAAAEX8/9-WR1UsKz4I/s200/DSC_0001.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5375449710212727634" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;18.07.0&lt;/span&gt;9 Poprzedniego  dnia dotarlem do Byshkeku. Pierwsze &lt;br /&gt;Wrażenia dość przygnebiające. Ogółem haos, azjatycki kołowrot, ale fajowsko.  Taxi z lotniska i oczywiście- próba wyrwania ze mnie ile się da. Po jakiejś chwili krążenia po mieście wraz z taryfiarzem udaje nam się dotrzeć do biura Tien Shan Travel ( mieli moje pozwolenia). Niestety było niecznne . Natomiast stróź Michaił , sympatyczny dziadziuś pozwolił mi spać na terenie, w takim pustostanie. Noc ciężka głóśna I obfitość komarów . Ranek piękny, a i dzień zapowiada się upalnie. Jeszcze dziś zamieżam dotrzeć do Karakol marszrutką.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;20.07.09&lt;/span&gt;     Super marszrutka dojechalem do Karakol 300 somów.&lt;br /&gt;                 W Karakol wbilem się na bazar, gdzie kupiłem co trzeba było.  Potem taxi, rozgruchotane ziguli 1977 rok, podjechałem pod adres który otrzymałem w Byshkeku.  I okazało się że wylądowałem w blokowisku, strasznym jak sam diabeł. Okazało się że tu mieszka matka Władimira szefa agencji przez którą załatwiałem pozwolenia. Matka Wladka gosci w swoim mieszkaniu jak się da więc zostałem, każdy orze jak może , a w Kirgizji życie nie rozpieszcza. W pokoju obok umierająca babinka. Zwaliłem graty I nim sie obejźałem juź brałem udział w rodzinnej imprezie. O poranku szybka akcja I juz siedzę w Uazie jadącym do Maida Adyr.&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_MjT5OCqy9aU/SplwKOvoD9I/AAAAAAAAEYE/WL2Wtrc790E/s1600-h/DSC_0003.JPG"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 133px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_MjT5OCqy9aU/SplwKOvoD9I/AAAAAAAAEYE/WL2Wtrc790E/s200/DSC_0003.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5375450951302254546" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;. Pierwsza cena 125 euro szybko spada na 20. Droga piękna przez góry. Na pace czterech Austriaków. Po czterech godzinach w uazie dotarliśmy do Maida Adyr. Szybko dogadałem się z Piotrem  Iwanowiczem, przepakowałem bagaż I za 50euraczy nadałem część helikopterem do bazy pod Khanem. Spotkałem tu Czechów I zmyłem sie w drogę, ku zdumieniu Austiaków.  Co miałem tam siedzieć jak jeszcze dużo było dnia. Idę, lecz po 200 metrach urywa mi się klamra biodrowa Arkteryx załamka, ale coś tam podrzeźbiłem i jakoś daje radę. Szedłem około 8 km moze wiecej, gdy nagle zjwił sie Uaz tabletka. Podrzucili mnie kawałek do ośrodka który prowadzą pare kilometrów dalej. Przenocowałem tam za free choć normalnie kasują 3 euro za rozstawienie namiotu co uważam nie jest tanio. Jutro harówka. Życie jest piękne , znowu , i kolorowe, choć moreny są czrnobiałe. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;21.07.09&lt;/span&gt;  Niesamowity poranek , 7.00 rano , pakowanie , pare zdjęć super campu i już chciałem iść, kiedy przyszło do mnie dwóch Kyrgyzów, młody i pijak stary. &lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_MjT5OCqy9aU/Spl075o4zqI/AAAAAAAAEYs/RCJpZH2YCqU/s1600-h/DSC_0059.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 126px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_MjT5OCqy9aU/Spl075o4zqI/AAAAAAAAEYs/RCJpZH2YCqU/s200/DSC_0059.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5375456202676817570" /&gt;&lt;/a&gt;  Zaproponowali , żebym pojechał z nimi konno do ich jurty, która leży 7,5 km dalej w strone czola lodowca. Skazałem szto diengów nieto u mienia, a on na to, że on nie chaciu , a przyznam że nie jest to normalne zachowanie kyrgyza. Super mknąć konno przez tę piękną równine, pomiędzy wielkimi pięknymi górami. Potem biłem z buta, w ostrym słońcu 30stopni minimum. Dobiłem do grzbietu lodowca, no i zaczęło się długo oczekiwane piekło. Morena męcząca, brudna , syfiasta, ochydna i jakże niesamowita piękna surowa. Tego dnia zrobiłem 23 km. Wydawało mi się że widzę Khana , ale to pewnie co innego, tak czy inaczej robi inpanujące wrażenie. Potem zauważyłem, że z pln. Idą straszne chmóry, zogniskowane gdzieś na wysokości 5000 metrów szły prost na owego domniemanego Khana. Trzydzieści minut póżniej ogarneły już całą góre. Pomyślałem sobie o dziewcyznach z Hi mountain. Trzy dni temu trojka dziewczyn z Polski dotarła do base camp pod Khanem, dziś być może bedą już na przełęczy. Jeśli tak jest faktycznie to maja teraz mały hard core.&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_MjT5OCqy9aU/SpokBp1oh0I/AAAAAAAAEZE/SOqT-Du-o1o/s1600-h/DSC_0003.JPG"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 133px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_MjT5OCqy9aU/SpokBp1oh0I/AAAAAAAAEZE/SOqT-Du-o1o/s200/DSC_0003.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5375648716049385282" /&gt;&lt;/a&gt; Ja jesytem w tej chwil na wysokości 3150 mnpm, wiatr zmienił się na zachodni, jak w kołowrocie. Też mną trochę poszarpało, ale tak przyjemnie. Tęsknie za siemią mają.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;22.07.09&lt;/span&gt;  Do bazy zostało 17km, to bodaj trzeci dzień na lodowcu,  daje mi trochę popalić, szukam co rusz najlepszej dla mnie drogi. Rzeki, góry, jeziora, kamole typowe moreny podle i bezlitosne. Przez tel dowiedziałem się że dziewczyny przeniosły się do bazy na północny Inuylczek ze względu na silne zagrożenie lawinowe w kuluarze Siemionowa. A mnie szwankuje kuchnia, ale walcze z nią. Właśnie parzę wodę na kaszkę. Ogółem jest spoko, sporo przeszedłem i jak dobrze pójdzie to jutro dotrę do bazy. Dzwoniłem do Joasi ale nie odbiera i włącza się poczta. Zaczynam jeśc , kaszki są pyszne. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;23.07.09&lt;/span&gt;  Dotarłem do bazy Tien Shan Travel. Lodowiec prowadził mnie bezbłędnie, za wyjątkiem sytuacji kiedy idąc po języczku lodowym okazało się że od środkowej moreny odcieła mnie rzeka nie za bardzo do przejścia. &lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_MjT5OCqy9aU/Spotyk88MYI/AAAAAAAAEZQ/t_8-RzA7zaw/s1600-h/39.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 133px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_MjT5OCqy9aU/Spotyk88MYI/AAAAAAAAEZQ/t_8-RzA7zaw/s200/39.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5375659452156096898" /&gt;&lt;/a&gt; A jezorek skreca na południe i oddala się w lodospadowym piekle. Musiałem troche nawrócić i znaleśc most którym przeszedłem przez rzekę. Ogołem należy trzymac się prawej strony lodowca idąc w strone góry. Około trzech km za polaną Mertzbahera należy powolnie odbijać w strone środkowej moreny, droga wiedzie po takim zoltym pasie kamoli wyrażnie oddzielających sie na morenie. Potem można pocisnąć po jezyczku lodowym daleko aż do lodowca turystów proletariackich, i w miarę wczesnie tuz przy wyjściu tegoż lodowca rozpoczać trawers ku mornie środkowej, ta zaprowadzi cię juz do samego base campu. Lodowiec Inylczek kształtują lodowce płynace z południa, spływają one dość agresywnie na Inylczeka i deformuja go tym samym nie bez znaczenia. Ja jak juz pisałem zabrnołem zbyt daleko owym jęzorkiem śnieżnym i musiałem nawracać niemnoga, zroientowałem się dość wcześnie , że droga która obrałem zaprowadzi mnie w połapkę. Strawersowałem do środka i niesamowite, bo wbiłem się na jęzor który płynie z Pobiedy, pokonując wcześniej gigantyczną morene. Na języku Pobiedy walka trwała długo, aż wkoncu na nim usnołem, jak mały rycerzyk który walczy z gigantem. Rano było poszukiwanie drogi. W góre i w  dół po wielkich lodowych górach. Co rusz lodowe jeziora, ściany, półapki, a od środkowej moreny dzieliła mnie ciągle rzeka. Długo trwało zanim znalazłem ów most. Jak już byłem na środku, pogrzałem do przodu i ostatnie 10 km do bazy poszło gładko. Dużo dziś myślałem o życiu i śmierci o ludziach i wogóle o świecie. Dużo o Xawerym i Maxie. Czuje że spełnie swoją misję, wydaj mi się też że życie terazniejsze determinuje oprzyszłość.&gt; Czyli to co będzie się działo jest juz zapisane w tej chwili przez to co działo się w przeszłości, chyba jasno się wyrażam  . A w bazie mili ludzie ale śmietnik dookoła. Dobranoc&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;24.07.09&lt;/span&gt;   Długopis coraz słabiej pisze. No nie w bazie nudy więc zmyłem się dziś koło południa. Cholernie ciężki plecak z 35 kg,  a żarcia przewidziałem na 10 dni. Jeśli pogoda dopisze powinno starczyć. &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_MjT5OCqy9aU/SpovmCqeJSI/AAAAAAAAEZk/OwBqpLHs3Bg/s1600-h/54.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 133px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_MjT5OCqy9aU/SpovmCqeJSI/AAAAAAAAEZk/OwBqpLHs3Bg/s200/54.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5375661435816650018" /&gt;&lt;/a&gt; Idąc po lodowcu w kierunku mojej grani, natknołem się na dość kopny śnieg, dałem krok i łup, po pas w szczelinie, ten wielki plecak uratował mi skórę. Od razu się wygramolilem i o dziwo, zero emocjii. Potem zobaczyłem (jak moglem tego nie dostrzec wcześniej dziwne) , że wokół pełno takich pasów, kopnego śniegu, po prostu zbytnio się zbliżylem do lewej strony lodowca i trafiłem na może szczelin. Głebokie wystarczająco. Przykryta gnijącym śniegiem. O jak to dobrze że mam to już za sobą. Poza tym dziś piękny dzień. Piąta rocznica mojego związku z Joasią. Trzba działać kończyć co zaczęte i zaczynać nowe. To pożegnanie jakiego nie zapomnę prędko. Może Khan też poukłada pewne sprawy w mojej głowie.? Oj daj Boże. &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;25.07.09&lt;/span&gt;  Ranek. Obudziłem się naładowany dziwnymi myślami. Coś psycha daje czadu, czeba to przeczekać tak jak załamanie pogody, nie inaczej. Sny dziwne, całą no śniłem jak brnę przez gigantyczne pole lodowe, przedzieram się przez olbrzymie szczeliny, cały czas w wyraźnie odczuuwalnym we śnie napięciu i stresie. Nad ranem koszmarne męki przerwał budzik, jagby zlitował się nademną obserwując jak motam się w śpiworze i postanowił to skończyć. Noc chłodna -10, lodowiec zmarzł, mogę iść . Do przejścia zaledwie pare kilometrów, jednak w południe już pokrywa śniegu która spowiła lodowiec robi się miękka i zmienia się w kopny po uda śnieg. Rano można grzać po zmarzlinie. &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;26.07.09&lt;/span&gt;   Wczoraj jeszcze dobiłem pod  ścianę którą miałem dalej cisnąć w górę. Zaszedłem ją od wschodu. Droga przez mękę, przedłużenie snu, sen zmienił się w jawe a jawa w sen. Szczelin mnoga, poprzykrywane &lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_MjT5OCqy9aU/SpyvQ0nTcpI/AAAAAAAAEaE/R-_BLVUeYwY/s1600-h/70.JPG"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 133px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_MjT5OCqy9aU/SpyvQ0nTcpI/AAAAAAAAEaE/R-_BLVUeYwY/s200/70.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5376364758709793426" /&gt;&lt;/a&gt;ladnie śniegiem, należy iść ostrożnie sądujac teren, co któryś krok może się skonczyć lotem w szczelinkę. Każde zapadnięcie się w kopny śnieg powoduje strzał ciśnienia do mózgu, za każdym razem wydaje się że to szczelina. 700metrów po praktycznie płaskim 3h. No ale jakoś dało radę i jestem pod ścianą. Zobaczylem z drugiej strony coś za czym tak tęskniłem od wielu miesięcy. Wejście na pld. Wsch. Gran od wschodu. W internecie nie można znaleść żadnej foto relacji o tej grani. Nie ma zdjęć tej ściany więc notabene nie wiedziałem jak to wygląda a byłem strasznie ciekaw. Jednak to co zobaczyłem zmroziło mi extra, krew w moich żyłach. Zero śniegu, Jedynie kamole, lecące z góry kamole. Nie jest to nieosiągalne bo mimo olbrzymich wątpliwości wbiłem się na te 4800m . A potem na 5040m . Jednak drogę tę pragnę jak naszybciej wymazać z pamięci. Jeszcze droga w górę jakoś sie grzało nieubezpieczoną stromizną, na jakimś chorym widzie, sam nie pamiętam jak. W końcu zabrakło sił , ściana chyliła się do 80 stopni, częste bariery skalne wręcz pionowe i króche. Ja grzałem kuluarem wypatrzaną z dołu linią nie wiedziałem co mnie czka dalej, a według mapy w tym miejscu stok jest najłagodniejszy. W moim kuluarze gdzieniegdzie za jakimś występem skalnym leżały łaty śniegu po lawinie. Ale co to? Raz sybki kruchy kamień, raz drobinki lodu na tej kruszyźnie, a raz woda spływająca kuluarem. Nie można było przewidzieć kolejnego ruchu. Na 4800m npm w takim zsypie lawinowym, pod skalnym ustępem, wyryłem maleńką platformę pod namiot. Ten się jednak tam nie mieścił, więc jakoś tak powyginany leżałem w tym barłogu, przykóty do skały krótką lążą.  Przetrwałem tak do rana. Rano zaś obudziła mnie spadająca lawina kamieni i lodu dosłownie 1,5 metra dalej. Potem okazało się , że  jest to powszechne zjawisko tutaj. Pozwijałem szybko graty, wskoczyłem w raki i zacząłem łoić w górę. Szło mozolnie. Co rusz coś leciało w dół. Czółem, że robię źle idąc dalej w górę. Całym sobą byłem na nie, a tego typu przeczucia zawsze kończyły się jakąś pzygodą. Wedłóg poziomic na mapie miało się robić łagodniej, a wcale się nie robioło. Powolnie wkoło gromadziły się obłoczki. Pomyślałem – jeśli tu załamie się pogoda będę w tarapatach. Dotego po prostu zrobiło się naprawdę groźnie, stwierdziłem schodzę. Nie łatwo podjąć decyzję o wycofie. Jednak uważam, ż elepiej zrobić to wcześniej niż potem płakać. A jak się potem okazało zapłakałbym gorzko. Pocisnąłem w dół, szło się wyjątkowao mozolnie, wolniej niż wchodziło. Co rusz bardzo strome odcinki. Bardzo to było stresogenne, kiedy zrobiłem sobie przerwę , jagby ktoś mi to nakazał wiedząc co nastąpi za chwilę , jakiś Anioł stróż. Skryłem się pod taką półkę w kuluarze i niewiele zdążyłem zrobić kiedy runęło. Dokładnie moją drogą leciała w dół gigantyczna lawina głazów, z niesamowitą prędkością, gwizd świst, jeden po drugim jak pociski, widać coś tam na górze się oberawło bo zdążyło to nabrać niesamowitej prędkości.&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_MjT5OCqy9aU/SsmlgpZF3OI/AAAAAAAAEqs/T3tPqRNGa6U/s1600-h/63.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 133px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_MjT5OCqy9aU/SsmlgpZF3OI/AAAAAAAAEqs/T3tPqRNGa6U/s200/63.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5389020409411001570" /&gt;&lt;/a&gt; Wydaje mi się, że mam jeszcze żyć bo inaczej już byłbym martwy, a i kask na niewiele by się zdał. Potem schodzenie było czystą psychicznie katorgą. Od większego Kamola do większego i za nimi się kryłem, czekałem chwilę i atak. W końcu dotarłem na sam dół. Leżałem, piłem i odreagowywałem ten stres. A teraz już w namiocie na lodowcu. Pogoda na to wszystko się załamała kompletnie. Widoczność zero metrów i sypie i wieje, jak nie zelży to do rana mnie zasypie. Byle by szczeliny pozostały otwarte. Tak sobie też myśle, ja tu sam jak palec, a tam mój mały synek bezbronny. To przy nim powinienem teraz być, dręczą czasem takie wyrzuty. Pokazywać mu świat,. To jest trochę takie egoistyczne ten alpinizm wyprawowy. Po za tym te  śmieci, są wszędzie. Alpiniści śmieciarze, ja też czasem jakiś drobiazg zostawię pod kamieniem jednak w sytuacji wyjątkowej. Jeśli mam siłę, żeby wnieść na górę pełną konserwę to starczy mi sił żeby znieść na dół puszkę. . Oj ta ludzka natura. Z drugiej strony tacy jesteśmy i cześć. Zmieniać świat niektórzy już próbowali na siłę. Ale sypie.&lt;br /&gt;27.07.09 Pogoda pod psem. Sypie, sypie, sypie… Rano wykorzystałem oczko pogodowe i na speedzie przebiłem się przez lodowiec do obozu 1 na Siemionowie. Zastałem tu Czechów i jednego Rosjanina. Rozbiłem siękonfortowo i czekam lepszej pogody. Cieszę się, że spróbowałem sił na drodze Voronina, jest to dla mnie spore doświadczenie, cieszę się też , że się wycofałem, bo teraz byłbym tam w niezłej dupie. Na tę chwilę Czesi i Rosjanin w poszli na dół po lodowcu do ABC, zostałem tu się sam. Pogoda ma być kiepska do środy, czyli trzy dni. Płd. Wsch. grań Chana zrobiła się jeszcze cięższa od mokrego śniegu. Co rusz słychać schodzące z niej lawiny, spadające seraki, obrywające się nawisy. Dziś zadzwonię do Waldassa zdać relację. Travers nie wypala, będzie próba na drodze Siemionowa. Jak tylko przestanie sypać i poschodzą wszystkie lawiny kuluarem, to uderzam na przełęcz 5840m npm. Skąd tylko wiedzieć czy wszystkie lawiny już zeszły? Muszę też odpocząć, potworne zakwasy opanowały każdy mięsień mojego ciała po psychicznym zejściu z drogi Voronina. Zauważyłem jeszcze jedną rzecz. Wczoraj, kiedy z rozwalonego palucha ciekła mi krew, cuchnęła tak, jak cuchnie krew zarzynanego indyka. Stworzyłem więc jedyne wydaje mi się rozsądne wyjaśnienie. Kiedy się zabija indyka czy kurę czy świnię, zwierzęta te są tak przerażone, że ich organizmy produkują dużą ilość adrenaliny która powoduje ów specyficzny zapach krwi. Podejrzewam , że podobnie jest w moim przypadku,  kiedy koło Twojej czachy leci z nienacka głaz z niesamowitą prędkością, słyszysz tylko gwizd, jeden drugi trzeci, wtedy jesteś jak zarzynany indyk czy prosie. A dziś, największy sukces tej wyprawy. Jak doszedłem do Kampu na Simionowie, spotkałem Czechów jak już wspomniałem. Pogadałem, rozbiłem obóz i ugotowałem w nagrodę za wysiłek, jeden z moich nielicznych limitowanych na specjalne okazje posiłków ( przez większość czasu jadłem kaszki dla niemowląt). Jak go ugotowałem, to okazało się, że jest tam wołowina. Ale szokooooo. Już mało nie chciałem tego zjeść i po siedemnastu czy osiemnastu latach wegetarianizmu złamać swoje słowo, postanowienie. Jednak wygrałem, cały ciepły pyszny pachnący posiłek oddałem Czechom. Duże było ich zdziwienie, podobnie jak wielkie było kilka tygodni wcześniej zdziwienie innych Czechów, kiedy to w Maida Adyr poczęstowałem psa Chana rybą w puszce. &lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_MjT5OCqy9aU/SsmmD1vC5WI/AAAAAAAAEq0/S5eaS_N6pWc/s1600-h/72.JPG"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 133px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_MjT5OCqy9aU/SsmmD1vC5WI/AAAAAAAAEq0/S5eaS_N6pWc/s200/72.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5389021014019728738" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;28.07.09  Dzień lenistwa i porządków.  Oraz jedzenia. Byłem na krótkim spacerze po lodowcu. Potem posprzątałem obóz. Zorganizowałem rzeczy do zabrania i ogółem jestem gotów ruszać na przełęcz. Teraz zerwał się wiatr. Mam nadzieję, że noc będzie zimna i wiatr rozwieje chmury. Poranny prysznic postawił mnie na nogi. &lt;br /&gt;Ten sam dzień, późnym popołudniem. Wiatr nie rozwiał chmur, przyszły za to nowe. Śniegu nasypało sporo i sypie wielkimi płatami cały czas. Za to przyszło trzech szwajcarów i Rosjanie.&lt;br /&gt;29.07.09  Dzień wielkich nudów. Załamanie trwa. Jednak w chwili obecnej prognozy są spoko. Jutro o 4.00 rano ruszam do dwójki. W obozie jest sporo osób więc będzie mały harmider. Poznałem też sympatycznego człowieka z Monachium. Jutro napiszę więcej. &lt;br /&gt;01.08.09 Piękny dzień powstania warszawskiego. Spędzam go tu na 5840 m npm. I myślę sobie o dzielnych chłopakach i dziewczynach z powstania. Wczoraj nie pisałem ze względu na brak warunków. Jednak tak jak wynika z poprzedniej relacji, ruszyłem o 4.00 rano na zmarznięty lodowiec Siemionowa. &lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_MjT5OCqy9aU/Ssm4q8yBieI/AAAAAAAAEq8/di4-2cDCi3Q/s1600-h/74.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 133px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_MjT5OCqy9aU/Ssm4q8yBieI/AAAAAAAAEq8/di4-2cDCi3Q/s200/74.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5389041477135469026" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt; A ów sympatyczny Monachijczyk, który robił tak miłe wrażenie jeszcze poprzedniego dnia, zachowywał się tak jagdyby jego serdeczność miała jakiś podstępny cel. Generalnie opowiedziałem mu po krótce o swoich przygodach na Woroninie, o nocy na 4800, o wędrówce przez lodowiec Inylczek. Aż w pewnym Momocie on do mnie w te słowa:&lt;br /&gt;- moim zdaniem nie ma sensu zatrzymywać się w obozie drugim na 5300 npm , tylko lepiej od razu grzać na 5900 npm do trójki .&lt;br /&gt;Teoretycznie niewinne zdanie. Jednak trzeba wiedzieć, że on był po aklimatyzacji tzn. że był już na 5800 gdzie spędził parę nocy , poczym zszedł do ABC i odpoczywał ze trzy dni. Ja natomiast, środowiskowo byłem dobrze zaklimatyzowany bo szedłem te 80 km po lodowcu wznosząc się powoli na 4300, potem też na drodze Voronina spędziłem noc na 4800, przez chwile byłem na 5000 kołach ale mimo wszystko wysokościowo nie czułem się dobrze zaklimatyzowany. Powiedziałem mu zatem, że skoro idę zachodnim żebrem na szczyt to mam czas i nie muszę się spieszyć i podejmować ryzyka i wbijać się od razu na 5900zwłaszcza, że pogoda i tak niepewna. Wyczułem w tym jakiś podstęp. Tak czy siak powiedziałem mu, że o 4.00 ruszam bo kuluar zamarznięty zmniejsza ryzyko lawinowe. On na to, że też idzie. No dobra myśle sobie. Tego dnia na aklimatyzację ruszał też Uzbek, Rosjanie i Szwajcarzy. O 4.00 już byłem spakowany. Noc cholernie zimna, dobra. Ja po kilku dobach kibla byłem konkretnie zastany. Biję do Niemca i okazało się że ten nie ma czołówki. Oj matulu. Więc poszedł za mną. Krok w krok wisiał nade mną jak zmora. Niczego bardziej nie cierpię w górach jak mieć kogoś kogo nie znam na ogonie.  Zaraz nabieram niezdrowego tempa. Więc po jakiejś godzinie marszu okazało się, że puchnę. Zachciało mi się rzygać, w ogóle organizm rozwalony konkretnie, po Voroninie i tym parodniowym okresem bezczynności, po prostu zastałem się. Zatrzymałem się co by się nieco zresetować. A, że w tym czasie zaczęło już szarzeć, Niemiaszek ominoł mnie niczym przeszkodę na drodze i polazł dalej ni bacząc na nic. Dzień wcześniej wspominał, żeby Ruskich póścić przodem to przetorują śnieg. Już wtedy pomyślałem , co za szuja, ale teraz wiedziałem to na 100%. Jemu chodzi tylko o jedno wleść na górę. Dla mnie też to było istotne jednak ważniejsze było zachowanie klasy i reprezentowanie dobrego stylu. Do końca nie mogłem uwierzyć że tak jest. Ale nic to . Popiłem, zwinąłem graty, ciągle chciało mi się rzygać, organizm bronił się przed tym szokiem, ale pogrzałem dalej. Potem okazało się, że długo potrzebuje się rozgrzać po tym czterodniowym kiblu. Potem były różne przygody i łojenie pod górę. Szybko dopędziłem Niemca, jednak nie miałem zamiaru go wyprzedzać. Po prostu szedłem. Dotarłem do kuluary Siemionowa.&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_MjT5OCqy9aU/Ssm4_COAmEI/AAAAAAAAErE/wjNjy_0_kNo/s1600-h/85.JPG"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 133px; height: 200px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_MjT5OCqy9aU/Ssm4_COAmEI/AAAAAAAAErE/wjNjy_0_kNo/s200/85.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5389041822192408642" /&gt;&lt;/a&gt; Niemiec gdzieś tam wysunięty nieznacznie z przodu, czasem pojawiał się Uzbek w zasięgu wzroku. W pewnym Momocie kiedy szedłem tak na ślepo.  Zerknołem w bok na położone w grożnie bliskiej odległości (15m) strome wielkie ściany Czapajewa. Ośnieżone przez te kilka dni załamania pogodowego. Nagle spostrzegłem, że zrywa się mała chmurka, gdzieś na zboczu i zmienia się już po chwili, nim zdążyłem zareagować zmieniła się w gigantyczną pędzącą prosto na mnie lawinę. LAAAWWWIIINNAAAA!!!!! Wrzeszczy Niemiaszek, zaczynam biec, by uciec z zasięgu śmiercionośnej chmóry,  ale to nie ma sensu, jak daleko możesz czmychnąć, w rakach, śnieg po kolana, a na plerach 30kg. Zanim się obejrzałem już mną kolebało gdzieś po zboczu. Nie mogłem złapać oddechu. Pył śnieżny zatkał zupełnie caly uklad oddechowy, a także wzrokowy i słuchowy:). Jednak jakoś tak wyszło, że przefikołkowałem i wbiłem się w śnieg plecami do uderzenia i tak jakoś poszło do końca. Kiedy już opadło w pierwszej kolejności odetkałen usta i nos, potem oczy uszy itd.. Cała akcja trwała jakiś czas, wydawało się całe wieki, Zbliżyła się bezszelestnie, już będąc blisko wyczówałem jedynie jej złwowrogi spokojny, bezlitosny szum. Stałem zagrzebany wq śniegupo pas, uwolniłem się z kijków, oddychałem nerwowo, spostrzegłem też, że Niemiec widział akcje. Nic nie mógł zrobić, był w szoku. Ogółem wyszedłem z tego cało, a co dziwne, nie poczółem fizycznie, nawet cienia emocji, praktycznie zero zdenerwowania nie wliczając nerwowego oddychania po odetkaniu kanałów, szok. Martwica emocjonalna, to chyba po doświadczeniach na Voroninie z kamolami. Ta lawina coś jednak zmieniła. Szybko dogoniłem Niemca, ten bowiem utknoł w trudniejszym technicznie terenie, na odcinku lodospadem, i totalnie brzyblokował, masakra, jeden ruch 10 minut. A poręcz wisiała i można łoić na małpie szybko. No i stało się . Siedziałem zagrzebany w śniegu na plecaku, w lini prostej nademną wspina się Niemiec, za mną spora szczelina odcinająca od sporej ściany lodowej jednago z seraków. Patrzę na Niemca a powyżej widzę mała chmórkę na zboczu, pędzi prosto na nas. Drę morde do niego żeby spojrzał w górę i się przygotował, leciała prosto na niego pyłowa lawina, sucha jak pieprz, jednak groźna zwłaszcza kiedy jesteś tam gdzie Niemiec. On jednak nie rozumie i patrzy na mnie w dół nie zdając sobie sprawy co go za chwilę czeka. W ostatniej chwili jednak zpojrzał w góre i ledwo chwycił mocno line kiedy spadł na niego lodowaty prysznic wielkiej masy suchego śniegu. Ja zrobiłem zwrot plecami do udeżenia i wbiłem się mocno rakami w śnieg, zakapturzony nie odczółem boleśnie uderzenia, jednak Niemiec przeżył wielki szok. Na szczęście nie odpadł z tej ścianki. Była mała chwilka i po ptakach.&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_MjT5OCqy9aU/SzppmhFgDJI/AAAAAAAAE_k/lFNBgF7fw-o/s1600-h/ludzie+w+kuluarze+siemionowa.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 196px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_MjT5OCqy9aU/SzppmhFgDJI/AAAAAAAAE_k/lFNBgF7fw-o/s200/ludzie+w+kuluarze+siemionowa.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5420761211931200658" /&gt;&lt;/a&gt; Mówię zatem , w takich miejscach, jak to odcinek pionowy, a nad głową zaśnieżona stromizna na półkach której zalegaja nawisy śniegu po wielodniowych opadach. Spadając zabierają co się da po drodze nabierając wielkiej siły, spadają z bardzo stromych zboczy Czapajewa, należy pokonywać szybko. Niemiec się otrząsnoł i poszedł dalej . Zwolnił line więc szybko załoiłem ten kawałek coby się rozgrzać, dostałem tempa. Za moment siedziałem Niemcowi na karku. Opadł on zupełnie z sił co mnie zdziwiło. Ja natomiast poczółem niezłego powera. Do końca trudności zostało 20m przewyższenia, a tam serak na którym można się zrestować. Niemiec robił 2 minutową przerwę po każdym ruchu, nie pozostało mi zatem nic innego jak go wyprzedzić. Żeby spokojnie wyłoży się na bezpiecznym seraczku. Dwieście metrów wyżej był obóz drugi, w który,m ja postanowiłem spędzić noc. Chwile później byłem już w obozie drugim. Po jakimś czasie docierarło do obozu jeszcze kilka osób. Niemiec po dotarciu do dwójki został przez kogoś zapytany czy zostaje odpowiada nie, my i tu wskazując na mnie, idziemy dalej do trójki. Normalniue zbaraniałem, chłopak troche przesadził. Bo ja nic na ten temat nie wiedziałem. Olałem zatem jego pomysł i zaczołem sobie kopać platformę pod namiot, a ten gdy to zobaczył wpadł w panikę. Problem polegał na tym, że jego namiot stał rozbity na 5800, na 5300 nie miał on bazy nie miał namiotu, troche liczył na to że przetoruje za niego do trójki, mając gdzieś tak naprawdę to że dla mnie bez aklimatyzacji wbicie się na 5800 z 4300 wiąże się z możliwościa zekkiej zwałki. Każdy o tym wie. Obraził się że mimo jego przekonań nie zdecydowałem się isć wyżej. W końcu poszedł sam, tam już nie wiem co się działo, teren jednak bardzo łatwy jedynie nieprzetorowany śnieg. Ja spędziłem nocke na 5300 i odczółem fizycznie bardzo mocno, próbę Voronina, słabe żarcie, trzy doby kibla, oraz tysiąc metrów przewyższenia w ciągu 6ściu godzin . Wsparłem się aspiryną i poszedłem spać. Rano było ok.     Ogarnąłem swoje graty, zjadłem, wypiłem i pogrzałem dalej na 5800. Szedłem bardzo powoli, zdobywałem wysokośc w żłówim tempie, coby się nie sforsować powoli metr po metrze lapać wysokość. Przedemną spory wysiłek atak z przełęczy na szczyt, 1200 metrów przewyższenia. Musiałem na to oszczędzać siły. W końcu szczęsliwy dotarłem na 5800. Rozbiłem obóz pod psychicznym serakiem i odpoczywałem.&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_MjT5OCqy9aU/SzpqVg4kTxI/AAAAAAAAE_s/smeXcd7dQTY/s1600-h/camp3+foto2.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 133px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_MjT5OCqy9aU/SzpqVg4kTxI/AAAAAAAAE_s/smeXcd7dQTY/s200/camp3+foto2.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5420762019330805522" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;br /&gt; &lt;br /&gt;   &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;CDN......................&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;a href="http://nadajemytv.com"&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8494634106589101205-918276527883069135?l=czapkins.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czapkins.blogspot.com/feeds/918276527883069135/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czapkins.blogspot.com/2009/08/zapiski-z-podrozy-kyrgystan-2009.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8494634106589101205/posts/default/918276527883069135'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8494634106589101205/posts/default/918276527883069135'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czapkins.blogspot.com/2009/08/zapiski-z-podrozy-kyrgystan-2009.html' title='Zapiski z podróży. Kyrgystan 2009'/><author><name>Tomek Mackiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14562067529705059059</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='19' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_MjT5OCqy9aU/ScNae9rVEKI/AAAAAAAACZ0/A7P9_qyugGo/S220/Tomek+Mackiewicz.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_MjT5OCqy9aU/SsCUboyA25I/AAAAAAAAEh4/ty2PTsp_Z3s/s72-c/N.black.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8494634106589101205.post-8505225683727304709</id><published>2009-08-29T01:22:00.001-07:00</published><updated>2009-08-29T01:22:35.678-07:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8494634106589101205-8505225683727304709?l=czapkins.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czapkins.blogspot.com/feeds/8505225683727304709/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czapkins.blogspot.com/2009/08/blog-post.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8494634106589101205/posts/default/8505225683727304709'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8494634106589101205/posts/default/8505225683727304709'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czapkins.blogspot.com/2009/08/blog-post.html' title=''/><author><name>Tomek Mackiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14562067529705059059</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='19' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_MjT5OCqy9aU/ScNae9rVEKI/AAAAAAAACZ0/A7P9_qyugGo/S220/Tomek+Mackiewicz.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8494634106589101205.post-4626693563639990903</id><published>2009-08-22T00:42:00.000-07:00</published><updated>2009-08-29T01:19:13.919-07:00</updated><title type='text'>Powrot!</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_MjT5OCqy9aU/So-oj7P43KI/AAAAAAAAEJw/04UmHMeQQSc/s1600-h/Salewa+Khan+Tengri+2009.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 125px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_MjT5OCqy9aU/So-oj7P43KI/AAAAAAAAEJw/04UmHMeQQSc/s200/Salewa+Khan+Tengri+2009.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5372698215629511842" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Witajcie! Wrocilem i zabieram sie do dzialania. Rezultaty wkrotce.&lt;a href="http://picasaweb.google.com/tomek.weget/SalewaKhanTengri2009#slideshow/5372174347106766770"&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8494634106589101205-4626693563639990903?l=czapkins.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czapkins.blogspot.com/feeds/4626693563639990903/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czapkins.blogspot.com/2009/08/powrot.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8494634106589101205/posts/default/4626693563639990903'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8494634106589101205/posts/default/4626693563639990903'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czapkins.blogspot.com/2009/08/powrot.html' title='Powrot!'/><author><name>Tomek Mackiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14562067529705059059</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='19' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_MjT5OCqy9aU/ScNae9rVEKI/AAAAAAAACZ0/A7P9_qyugGo/S220/Tomek+Mackiewicz.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_MjT5OCqy9aU/So-oj7P43KI/AAAAAAAAEJw/04UmHMeQQSc/s72-c/Salewa+Khan+Tengri+2009.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8494634106589101205.post-4102818414935326668</id><published>2009-08-06T08:21:00.000-07:00</published><updated>2009-08-06T08:26:32.114-07:00</updated><title type='text'>Zakończenie projektu :)</title><content type='html'>&lt;object width="200" height="113"&gt;&lt;param name="allowfullscreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;param name="movie" value="http://vimeo.com/moogaloop.swf?clip_id=5978154&amp;amp;server=vimeo.com&amp;amp;show_title=0&amp;amp;show_byline=0&amp;amp;show_portrait=1&amp;amp;color=18f000&amp;amp;fullscreen=1"&gt;&lt;embed src="http://vimeo.com/moogaloop.swf?clip_id=5978154&amp;amp;server=vimeo.com&amp;amp;show_title=0&amp;amp;show_byline=0&amp;amp;show_portrait=1&amp;amp;color=18f000&amp;amp;fullscreen=1" type="application/x-shockwave-flash" allowfullscreen="true" allowscriptaccess="always" width="200" height="113"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tomek powoli kończy swoja podróż. Pozostało do przejścia jeszcze ok 70 km znanym już wcześniej lodowcem.Czapkins wyluzowany i prawdopodobnie :) bardzo szczęsliwy... Czekamy Tomek na powrót. Samolot ma 18.sierpnia. hey hey hey    &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8494634106589101205-4102818414935326668?l=czapkins.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czapkins.blogspot.com/feeds/4102818414935326668/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czapkins.blogspot.com/2009/08/zakonczenie-projektu.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8494634106589101205/posts/default/4102818414935326668'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8494634106589101205/posts/default/4102818414935326668'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czapkins.blogspot.com/2009/08/zakonczenie-projektu.html' title='Zakończenie projektu :)'/><author><name>waldasso com</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh6.googleusercontent.com/-7sQxBeSnBtQ/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAR9k/gAOFdXnaXUM/s512-c/photo.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8494634106589101205.post-3197276652806088858</id><published>2009-08-03T01:48:00.000-07:00</published><updated>2009-08-03T07:46:17.057-07:00</updated><title type='text'>Khan Tengri złojona!</title><content type='html'>&lt;span class="Apple-style-span"   style="  white-space: pre-wrap; font-family:-webkit-monospace;font-size:13px;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_PdZQPllDqMo/Snaba5h80KI/AAAAAAAAKj8/IcgLj_OL7PU/s1600-h/Khan_Tengri.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 133px; height: 200px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_PdZQPllDqMo/Snaba5h80KI/AAAAAAAAKj8/IcgLj_OL7PU/s200/Khan_Tengri.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5365646892480647330" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="200" height="113"&gt;&lt;param name="allowfullscreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;param name="movie" value="http://vimeo.com/moogaloop.swf?clip_id=5908555&amp;amp;server=vimeo.com&amp;amp;show_title=0&amp;amp;show_byline=0&amp;amp;show_portrait=1&amp;amp;color=18f000&amp;amp;fullscreen=1"&gt;&lt;embed src="http://vimeo.com/moogaloop.swf?clip_id=5908555&amp;amp;server=vimeo.com&amp;amp;show_title=0&amp;amp;show_byline=0&amp;amp;show_portrait=1&amp;amp;color=18f000&amp;amp;fullscreen=1" type="application/x-shockwave-flash" allowfullscreen="true" allowscriptaccess="always" width="200" height="113"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt; &lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:georgia;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-size:small;"&gt;Wczoraj ok 6.00 nad ranem czasu Środkowoeuropejskiego Czapkins zdobył Khan Tengri!:) Co tu dużo gadać wymiatacz łyknął tą górkę i uwaga! zastanawia się nad expressowym wciągnięciem przez nos w drodze powrotnej Piku Pobiedy!Skąd ten człowiek ma zdrowie to naprawdę diabeł wie:)Jednego dnia zajechany i zmęczony nieprawdopodobnie, drugiego już zapierdziela jak mały motorek.Górki i pagórki bójcie się bo nadchodzi nowa wschodząca gwiazda Punk Alpinizmu: Dr. Czapkins i... żadnej nie przepuści :)  PZDR Waldasso&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8494634106589101205-3197276652806088858?l=czapkins.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czapkins.blogspot.com/feeds/3197276652806088858/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czapkins.blogspot.com/2009/08/khan-tengri-zojona.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8494634106589101205/posts/default/3197276652806088858'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8494634106589101205/posts/default/3197276652806088858'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czapkins.blogspot.com/2009/08/khan-tengri-zojona.html' title='Khan Tengri złojona!'/><author><name>waldasso com</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh6.googleusercontent.com/-7sQxBeSnBtQ/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAR9k/gAOFdXnaXUM/s512-c/photo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_PdZQPllDqMo/Snaba5h80KI/AAAAAAAAKj8/IcgLj_OL7PU/s72-c/Khan_Tengri.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8494634106589101205.post-2887735402178787142</id><published>2009-08-01T16:40:00.000-07:00</published><updated>2010-05-05T05:46:30.638-07:00</updated><title type='text'>Tomek Mackiewicz aka "Czapa" Khan Tengri solo Trawers 2009 relacja No 8. ( 1 sierpnia 2009 godz.10.27 )</title><content type='html'>Tak jak Tomek powiedział przed wyjazdem ( Waldas złoję tą górkę i wracam :)ostro napiera. Jest już na 5800 i dotarł do obozu III.Z głosy słychać ze nieco odpoczął i zdaje się że jest w dobrej formie. O godz. 6.00 rano naszego czasu (02.08.2009 niedziela)możemy się spodziewać ataku szczytowego.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8494634106589101205-2887735402178787142?l=czapkins.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czapkins.blogspot.com/feeds/2887735402178787142/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czapkins.blogspot.com/2009/08/tomek-mackiewicz-aka-czapa-khan-tengri.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8494634106589101205/posts/default/2887735402178787142'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8494634106589101205/posts/default/2887735402178787142'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czapkins.blogspot.com/2009/08/tomek-mackiewicz-aka-czapa-khan-tengri.html' title='Tomek Mackiewicz aka &quot;Czapa&quot; Khan Tengri solo Trawers 2009 relacja No 8. ( 1 sierpnia 2009 godz.10.27 )'/><author><name>waldasso com</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh6.googleusercontent.com/-7sQxBeSnBtQ/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAR9k/gAOFdXnaXUM/s512-c/photo.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8494634106589101205.post-4571786807044082790</id><published>2009-07-31T00:43:00.000-07:00</published><updated>2009-07-31T00:50:04.940-07:00</updated><title type='text'>relacja No 7. ( 30 lipca 2009 godz.12.25 )</title><content type='html'>&lt;span class="Apple-style-span"   style=" color: rgb(100, 95, 94);  white-space: pre-wrap; font-family:verdana;font-size:10px;"&gt;&lt;object width="300" height="169"&gt;&lt;param name="allowfullscreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;param name="movie" value="http://vimeo.com/moogaloop.swf?clip_id=5843666&amp;amp;server=vimeo.com&amp;amp;show_title=0&amp;amp;show_byline=0&amp;amp;show_portrait=0&amp;amp;color=18f000&amp;amp;fullscreen=1"&gt;&lt;embed src="http://vimeo.com/moogaloop.swf?clip_id=5843666&amp;amp;server=vimeo.com&amp;amp;show_title=0&amp;amp;show_byline=0&amp;amp;show_portrait=0&amp;amp;color=18f000&amp;amp;fullscreen=1" type="application/x-shockwave-flash" allowfullscreen="true" allowscriptaccess="always" width="300" height="169"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/span&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="color:#645F5E;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="white-space: pre-wrap; "&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:arial;"&gt;Tomek zmęczony, lekko poturbowany przez lawinę dotarł do obozu drugiego na wysokości 5200 npm.Kończy mu sie paliwo do kuchenki, które czy chce czy nie chce musi uzupełnić.Po krótkim odpoczynku w bazie i przy sprzyjającej pogodzie planuje zatakować szczyt wczesniej przechodząc przez grań.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="color:#645F5E;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="white-space: pre-wrap; "&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:arial;"&gt;waldasso&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8494634106589101205-4571786807044082790?l=czapkins.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czapkins.blogspot.com/feeds/4571786807044082790/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czapkins.blogspot.com/2009/07/relacja-no-7-30-lipca-2009-godz1225.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8494634106589101205/posts/default/4571786807044082790'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8494634106589101205/posts/default/4571786807044082790'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czapkins.blogspot.com/2009/07/relacja-no-7-30-lipca-2009-godz1225.html' title='relacja No 7. ( 30 lipca 2009 godz.12.25 )'/><author><name>waldasso com</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh6.googleusercontent.com/-7sQxBeSnBtQ/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAR9k/gAOFdXnaXUM/s512-c/photo.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8494634106589101205.post-4864196305388633994</id><published>2009-07-28T03:35:00.000-07:00</published><updated>2009-07-28T03:39:49.396-07:00</updated><title type='text'>Relacja 6. 28lipca 2009 godz.9.12</title><content type='html'>&lt;object width="300" height="169"&gt;&lt;param name="allowfullscreen" value="true" /&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always" /&gt;&lt;param name="movie" value="http://vimeo.com/moogaloop.swf?clip_id=5798672&amp;amp;server=vimeo.com&amp;amp;show_title=0&amp;amp;show_byline=1&amp;amp;show_portrait=0&amp;amp;color=18f000&amp;amp;fullscreen=1" /&gt;&lt;embed src="http://vimeo.com/moogaloop.swf?clip_id=5798672&amp;amp;server=vimeo.com&amp;amp;show_title=0&amp;amp;show_byline=1&amp;amp;show_portrait=0&amp;amp;color=18f000&amp;amp;fullscreen=1" type="application/x-shockwave-flash" allowfullscreen="true" allowscriptaccess="always" width="300" height="169"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;Czapkins czeka na poprawę pogody.Opowiada o próbie podejścia drogą Woronina.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8494634106589101205-4864196305388633994?l=czapkins.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czapkins.blogspot.com/feeds/4864196305388633994/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czapkins.blogspot.com/2009/07/relacja-6-28lipca-2009-godz912.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8494634106589101205/posts/default/4864196305388633994'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8494634106589101205/posts/default/4864196305388633994'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czapkins.blogspot.com/2009/07/relacja-6-28lipca-2009-godz912.html' title='Relacja 6. 28lipca 2009 godz.9.12'/><author><name>waldasso com</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh6.googleusercontent.com/-7sQxBeSnBtQ/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAR9k/gAOFdXnaXUM/s512-c/photo.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8494634106589101205.post-7295915098358833287</id><published>2009-07-28T02:05:00.000-07:00</published><updated>2009-07-28T02:07:25.208-07:00</updated><title type='text'>Relacja 5</title><content type='html'>&lt;object width="300" height="169"&gt;&lt;param name="allowfullscreen" value="true" /&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always" /&gt;&lt;param name="movie" value="http://vimeo.com/moogaloop.swf?clip_id=5781260&amp;amp;server=vimeo.com&amp;amp;show_title=0&amp;amp;show_byline=1&amp;amp;show_portrait=0&amp;amp;color=18f000&amp;amp;fullscreen=1" /&gt;&lt;embed src="http://vimeo.com/moogaloop.swf?clip_id=5781260&amp;amp;server=vimeo.com&amp;amp;show_title=0&amp;amp;show_byline=1&amp;amp;show_portrait=0&amp;amp;color=18f000&amp;amp;fullscreen=1" type="application/x-shockwave-flash" allowfullscreen="true" allowscriptaccess="always" width="300" height="169"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;( 25 lipca 2009 godz.10.50 )&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8494634106589101205-7295915098358833287?l=czapkins.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czapkins.blogspot.com/feeds/7295915098358833287/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czapkins.blogspot.com/2009/07/relacja-5.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8494634106589101205/posts/default/7295915098358833287'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8494634106589101205/posts/default/7295915098358833287'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czapkins.blogspot.com/2009/07/relacja-5.html' title='Relacja 5'/><author><name>waldasso com</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh6.googleusercontent.com/-7sQxBeSnBtQ/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAR9k/gAOFdXnaXUM/s512-c/photo.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8494634106589101205.post-8465995565911779642</id><published>2009-07-24T07:21:00.000-07:00</published><updated>2009-07-24T08:08:00.121-07:00</updated><title type='text'>relacja 4</title><content type='html'>Czapa dotarł wczoraj do BC. Dzisiaj ruszył dalej w kierunku grani południowo wschodniej. Małe zdziwko zaliczył gdyż okazało się że lodowiec jest bardzo poszczeliniony. &lt;br /&gt;&lt;object width="251" height="141"&gt;&lt;param name="allowfullscreen" value="true" /&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always" /&gt;&lt;param name="movie" value="http://vimeo.com/moogaloop.swf?clip_id=5745034&amp;amp;server=vimeo.com&amp;amp;show_title=0&amp;amp;show_byline=0&amp;amp;show_portrait=0&amp;amp;color=006699&amp;amp;fullscreen=1" /&gt;&lt;embed src="http://vimeo.com/moogaloop.swf?clip_id=5745034&amp;amp;server=vimeo.com&amp;amp;show_title=0&amp;amp;show_byline=0&amp;amp;show_portrait=0&amp;amp;color=006699&amp;amp;fullscreen=1" type="application/x-shockwave-flash" allowfullscreen="true" allowscriptaccess="always" width="251" height="141"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;p.s. ciekawy sposób świętowania rocznicy ślubu :)&lt;br /&gt;&lt;iframe width="400" height="200" frameborder="0" scrolling="no" marginheight="0" marginwidth="0" src="http://maps.google.com/maps/ms?ie=UTF8&amp;amp;hl=pl&amp;amp;t=h&amp;amp;msa=0&amp;amp;msid=102500868389903898441.00046f2320cdd4a7ee8ab&amp;amp;ll=42.185285,80.154877&amp;amp;spn=0.101758,0.274658&amp;amp;z=11&amp;amp;output=embed"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;small&gt;Pokaż &lt;a href="http://maps.google.com/maps/ms?ie=UTF8&amp;amp;hl=pl&amp;amp;t=h&amp;amp;msa=0&amp;amp;msid=102500868389903898441.00046f2320cdd4a7ee8ab&amp;amp;ll=42.185285,80.154877&amp;amp;spn=0.101758,0.274658&amp;amp;z=11&amp;amp;source=embed" style="color:#0000FF;text-align:left"&gt;Khan czapkinsa&lt;/a&gt; na większej mapie&lt;/small&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8494634106589101205-8465995565911779642?l=czapkins.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czapkins.blogspot.com/feeds/8465995565911779642/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czapkins.blogspot.com/2009/07/relacja-4.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8494634106589101205/posts/default/8465995565911779642'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8494634106589101205/posts/default/8465995565911779642'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czapkins.blogspot.com/2009/07/relacja-4.html' title='relacja 4'/><author><name>Marek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05385669723135135462</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_kQuUB4JearI/SOFQ05nFZBI/AAAAAAAAFxY/KUCQ7e-g6dA/S220/ja.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8494634106589101205.post-8749855660894887785</id><published>2009-07-23T11:04:00.000-07:00</published><updated>2009-07-23T11:09:35.000-07:00</updated><title type='text'>Relacja No 3. ( 23 lipca 2009 godz.13.12 )</title><content type='html'>&lt;object width="300" height="169"&gt;&lt;param name="allowfullscreen" value="true" /&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always" /&gt;&lt;param name="movie" value="http://vimeo.com/moogaloop.swf?clip_id=5730272&amp;amp;server=vimeo.com&amp;amp;show_title=1&amp;amp;show_byline=0&amp;amp;show_portrait=0&amp;amp;color=18f000&amp;amp;fullscreen=1" /&gt;&lt;embed src="http://vimeo.com/moogaloop.swf?clip_id=5730272&amp;amp;server=vimeo.com&amp;amp;show_title=1&amp;amp;show_byline=0&amp;amp;show_portrait=0&amp;amp;color=18f000&amp;amp;fullscreen=1" type="application/x-shockwave-flash" allowfullscreen="true" allowscriptaccess="always" width="300" height="169"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;Czapkins dotarł szczęśliwie do bazy.Wyluzowany podziwia Khana i Pik Pobiedy...&lt;br /&gt;Aktualna mapka z lokalizacją Czapkinsa dwa posty niżej..:)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8494634106589101205-8749855660894887785?l=czapkins.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czapkins.blogspot.com/feeds/8749855660894887785/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czapkins.blogspot.com/2009/07/relacja-no-3-23-lipca-2009-godz1312.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8494634106589101205/posts/default/8749855660894887785'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8494634106589101205/posts/default/8749855660894887785'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czapkins.blogspot.com/2009/07/relacja-no-3-23-lipca-2009-godz1312.html' title='Relacja No 3. ( 23 lipca 2009 godz.13.12 )'/><author><name>waldasso com</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh6.googleusercontent.com/-7sQxBeSnBtQ/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAR9k/gAOFdXnaXUM/s512-c/photo.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8494634106589101205.post-7082936244303377009</id><published>2009-07-22T07:06:00.001-07:00</published><updated>2009-07-22T07:09:19.180-07:00</updated><title type='text'>telefon sprzed kilku minut</title><content type='html'>Czapa dzwonił właśnie kilka minut temu, coś mu tam kuchenka szwankuje ale myślę ze największa jazda to jest z morenami. Tutaj zamieszczam fote z 2003 roku - wygląda to mniej więcej tak.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_kQuUB4JearI/SmcdOmHnufI/AAAAAAAALiU/vARuBiY0WXY/s1600-h/moreny.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 215px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_kQuUB4JearI/SmcdOmHnufI/AAAAAAAALiU/vARuBiY0WXY/s320/moreny.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5361286017995749874" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Do bazy pozostaje mu około 10 km.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8494634106589101205-7082936244303377009?l=czapkins.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czapkins.blogspot.com/feeds/7082936244303377009/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czapkins.blogspot.com/2009/07/telefon-sprzed-kilku-minut.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8494634106589101205/posts/default/7082936244303377009'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8494634106589101205/posts/default/7082936244303377009'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czapkins.blogspot.com/2009/07/telefon-sprzed-kilku-minut.html' title='telefon sprzed kilku minut'/><author><name>Marek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05385669723135135462</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_kQuUB4JearI/SOFQ05nFZBI/AAAAAAAAFxY/KUCQ7e-g6dA/S220/ja.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_kQuUB4JearI/SmcdOmHnufI/AAAAAAAALiU/vARuBiY0WXY/s72-c/moreny.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8494634106589101205.post-895313916982007520</id><published>2009-07-22T05:32:00.000-07:00</published><updated>2009-07-22T05:33:05.331-07:00</updated><title type='text'>relacja nr.2</title><content type='html'>Czapa brnie przez moreny lodowcowe - tak zwane "piekiełko". Zostało mu około 15 km do Base Camp&lt;br /&gt;&lt;object width="251" height="141"&gt;&lt;param name="allowfullscreen" value="true" /&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always" /&gt;&lt;param name="movie" value="http://vimeo.com/moogaloop.swf?clip_id=5710805&amp;amp;server=vimeo.com&amp;amp;show_title=0&amp;amp;show_byline=0&amp;amp;show_portrait=0&amp;amp;color=006699&amp;amp;fullscreen=1" /&gt;&lt;embed src="http://vimeo.com/moogaloop.swf?clip_id=5710805&amp;amp;server=vimeo.com&amp;amp;show_title=0&amp;amp;show_byline=0&amp;amp;show_portrait=0&amp;amp;color=006699&amp;amp;fullscreen=1" type="application/x-shockwave-flash" allowfullscreen="true" allowscriptaccess="always" width="251" height="141"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt; &lt;br /&gt;mapka z ostatnią lokalizacją w poście poniżej&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8494634106589101205-895313916982007520?l=czapkins.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czapkins.blogspot.com/feeds/895313916982007520/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czapkins.blogspot.com/2009/07/relacja-nr2.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8494634106589101205/posts/default/895313916982007520'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8494634106589101205/posts/default/895313916982007520'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czapkins.blogspot.com/2009/07/relacja-nr2.html' title='relacja nr.2'/><author><name>Marek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05385669723135135462</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_kQuUB4JearI/SOFQ05nFZBI/AAAAAAAAFxY/KUCQ7e-g6dA/S220/ja.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8494634106589101205.post-8136492123099524469</id><published>2009-07-20T06:58:00.000-07:00</published><updated>2009-07-20T06:59:45.187-07:00</updated><title type='text'>relacja nr1 - mapka</title><content type='html'>Dr Czapkins 16 Lipca wyruszył na trawersowanie Pana Niebios. Teleportował się z Warszawy do Bishkeku, przedostał się przez Kirgistan i wyruszył z bazy Maida Adir w kierunku gór. &lt;br /&gt;&lt;iframe width="475" height="175" frameborder="0" scrolling="no" marginheight="0" marginwidth="0" src="http://maps.google.com/maps/ms?ie=UTF8&amp;amp;t=p&amp;amp;msa=0&amp;amp;msid=102500868389903898441.00046f2320cdd4a7ee8ab&amp;amp;ll=42.189864,79.670105&amp;amp;spn=0.35612,1.304626&amp;amp;z=9&amp;amp;output=embed"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;small&gt;Pokaż &lt;a href="http://maps.google.com/maps/ms?ie=UTF8&amp;amp;t=p&amp;amp;msa=0&amp;amp;msid=102500868389903898441.00046f2320cdd4a7ee8ab&amp;amp;ll=42.189864,79.670105&amp;amp;spn=0.35612,1.304626&amp;amp;z=9&amp;amp;source=embed" style="color:#0000FF;text-align:left"&gt;Khan czapkinsa&lt;/a&gt; na większej mapie&lt;/small&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.nadajemytv.com/"&gt;Waldas&lt;/a&gt; nagrywa jego relacje z tel satelitarnego. Teoretycznie powinny pojawiać się co 3 dni ale wiadomo jak jest...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8494634106589101205-8136492123099524469?l=czapkins.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czapkins.blogspot.com/feeds/8136492123099524469/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czapkins.blogspot.com/2009/07/relacja-nr1-mapka.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8494634106589101205/posts/default/8136492123099524469'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8494634106589101205/posts/default/8136492123099524469'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czapkins.blogspot.com/2009/07/relacja-nr1-mapka.html' title='relacja nr1 - mapka'/><author><name>Marek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05385669723135135462</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_kQuUB4JearI/SOFQ05nFZBI/AAAAAAAAFxY/KUCQ7e-g6dA/S220/ja.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8494634106589101205.post-7737339004255922385</id><published>2009-07-20T05:27:00.000-07:00</published><updated>2009-07-20T05:31:06.335-07:00</updated><title type='text'>Khan Tengri solo Trawers 2009 relacja No 1. ( 20 lipca 2009 godz. 8.57)</title><content type='html'>&lt;object width="400" height="225"&gt;&lt;param name="allowfullscreen" value="true" /&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always" /&gt;&lt;param name="movie" value="http://vimeo.com/moogaloop.swf?clip_id=5677308&amp;amp;server=vimeo.com&amp;amp;show_title=0&amp;amp;show_byline=0&amp;amp;show_portrait=0&amp;amp;color=18f000&amp;amp;fullscreen=1" /&gt;&lt;embed src="http://vimeo.com/moogaloop.swf?clip_id=5677308&amp;amp;server=vimeo.com&amp;amp;show_title=0&amp;amp;show_byline=0&amp;amp;show_portrait=0&amp;amp;color=18f000&amp;amp;fullscreen=1" type="application/x-shockwave-flash" allowfullscreen="true" allowscriptaccess="always" width="400" height="225"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8494634106589101205-7737339004255922385?l=czapkins.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czapkins.blogspot.com/feeds/7737339004255922385/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czapkins.blogspot.com/2009/07/khan-tengri-solo-trawers-2009-relacja.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8494634106589101205/posts/default/7737339004255922385'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8494634106589101205/posts/default/7737339004255922385'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czapkins.blogspot.com/2009/07/khan-tengri-solo-trawers-2009-relacja.html' title='Khan Tengri solo Trawers 2009 relacja No 1. ( 20 lipca 2009 godz. 8.57)'/><author><name>Tomek Mackiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14562067529705059059</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='19' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_MjT5OCqy9aU/ScNae9rVEKI/AAAAAAAACZ0/A7P9_qyugGo/S220/Tomek+Mackiewicz.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8494634106589101205.post-6692690934941995093</id><published>2009-02-15T15:51:00.000-08:00</published><updated>2010-05-05T05:19:29.330-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Khan Tengri 2009'/><title type='text'>SALEWA Khan Tengri Trawers 2009</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://npm.pl/"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 200px; height: 62px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_MjT5OCqy9aU/SkMq8YcXM4I/AAAAAAAADGc/UCYPpF_UtL4/s320/npm.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5351167999088210818" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="400" height="300"&gt;&lt;param name="allowfullscreen" value="true" /&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always" /&gt;&lt;param name="movie" value="http://vimeo.com/moogaloop.swf?clip_id=11117422&amp;amp;server=vimeo.com&amp;amp;show_title=1&amp;amp;show_byline=1&amp;amp;show_portrait=0&amp;amp;color=&amp;amp;fullscreen=1" /&gt;&lt;embed src="http://vimeo.com/moogaloop.swf?clip_id=11117422&amp;amp;server=vimeo.com&amp;amp;show_title=1&amp;amp;show_byline=1&amp;amp;show_portrait=0&amp;amp;color=&amp;amp;fullscreen=1" type="application/x-shockwave-flash" allowfullscreen="true" allowscriptaccess="always" width="400" height="300"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://vimeo.com/11117422"&gt;Khan Tengri Part 1&lt;/a&gt; from &lt;a href="http://vimeo.com/user3645362"&gt;czapkins&lt;/a&gt; on &lt;a href="http://vimeo.com"&gt;Vimeo&lt;/a&gt;.&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;i część druga&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="400" height="300"&gt;&lt;param name="allowfullscreen" value="true" /&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always" /&gt;&lt;param name="movie" value="http://vimeo.com/moogaloop.swf?clip_id=11300315&amp;amp;server=vimeo.com&amp;amp;show_title=1&amp;amp;show_byline=1&amp;amp;show_portrait=0&amp;amp;color=&amp;amp;fullscreen=1" /&gt;&lt;embed src="http://vimeo.com/moogaloop.swf?clip_id=11300315&amp;amp;server=vimeo.com&amp;amp;show_title=1&amp;amp;show_byline=1&amp;amp;show_portrait=0&amp;amp;color=&amp;amp;fullscreen=1" type="application/x-shockwave-flash" allowfullscreen="true" allowscriptaccess="always" width="400" height="300"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://vimeo.com/11300315"&gt;Khan Tengri Part 2&lt;/a&gt; from &lt;a href="http://vimeo.com/user3645362"&gt;czapkins&lt;/a&gt; on &lt;a href="http://vimeo.com"&gt;Vimeo&lt;/a&gt;.&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://nadajemytv.com/"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 163px; height: 69px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_MjT5OCqy9aU/SkMvuBcSsdI/AAAAAAAADGk/4QEeJpFKyQY/s320/N.black.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5351173249953870290" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;       &lt;span style="color: rgb(204, 0, 0);"&gt; &lt;a href="http://nadajemytv.com/"&gt;&lt;span style="font-weight: bold; color: rgb(255, 0, 0);"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://www.salewa.com/pl/7/71/template_home.html"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 166px; height: 117px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_MjT5OCqy9aU/ScH-kC_MBJI/AAAAAAAACZA/qTFlW-KTE2o/s320/salewa.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5314808930504541330" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold; color: rgb(192, 192, 192);"&gt;&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_0"&gt; SALEWA&lt;/span&gt;  glownym sponsorem projek&lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold; color: rgb(192, 192, 192);"&gt;tu KHAN &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_1"&gt;TENGRI&lt;/span&gt; &lt;span class="blsp-spelling-corrected" id="SPELLING_ERROR_2"&gt;TRAWERS&lt;/span&gt; 2009&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;16go lipca 2009 rozpoczyna &lt;span class="blsp-spelling-corrected" id="SPELLING_ERROR_3"&gt;się&lt;/span&gt; &lt;span class="blsp-spelling-corrected" id="SPELLING_ERROR_4"&gt;mój&lt;/span&gt; wyjazd do &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_5"&gt;Kyrgystanu&lt;/span&gt;. Planowana &lt;span class="blsp-spelling-corrected" id="SPELLING_ERROR_6"&gt;podroż&lt;/span&gt; do 17sierpnia.  Cel wyjazdu to &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_7"&gt;Pld&lt;/span&gt;. Wsch. gran Khana &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_8"&gt;Tengri&lt;/span&gt; droga Voronina, &lt;span class="blsp-spelling-corrected" id="SPELLING_ERROR_9"&gt;zejście&lt;/span&gt; grania zachodnia przez kuluar &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_10"&gt;Siemionowa&lt;/span&gt; droga normalna. Droga do bazy bez  helikoptera 80 km lodowcem  &lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_12"&gt;Inylczek&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;+ &lt;span class="blsp-spelling-corrected" id="SPELLING_ERROR_13"&gt;powrót&lt;/span&gt;. Zapowiada &lt;span class="blsp-spelling-corrected" id="SPELLING_ERROR_14"&gt;się&lt;/span&gt; ciekawy czas w &lt;span class="blsp-spelling-corrected" id="SPELLING_ERROR_15"&gt;pięknych&lt;/span&gt; wielkich &lt;span class="blsp-spelling-corrected" id="SPELLING_ERROR_16"&gt;górach&lt;/span&gt; &lt;span class="blsp-spelling-corrected" id="SPELLING_ERROR_17"&gt;Tien Szanu&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Kirgistan&lt;/span&gt;&lt;div class="panel"&gt;        &lt;/div&gt;  &lt;!--  CONTENT ELEMENT, uid:15568/templavoila_pi1 [end] --&gt;     &lt;!--  CONTENT ELEMENT, uid:15567/list [begin] --&gt;      &lt;!--  Plugin inserted: [begin] --&gt;                    &lt;span&gt;&lt;p class="bodytext"&gt;Mała republika wysoko w górach. Kumys, baranie oko, niezdobyte jeszcze szczyty i ciężki sowiecki klimat. Azjatycki kierunek off the beaten path.&lt;/p&gt;&lt;/span&gt;&lt;p class="bodytext"&gt;Kulturą Kirgistan różni się sporo od Polski. Przede wszystkim należy uzbroić się w cierpliwość. Jak to w Azji - mało komu się śpieszy, nic nie jest na czas, a pytając "kiedy"? zazwyczaj dostaniemy odpowiedź „sczjas” (czyli zaraz, niebawem). Może to oznaczać 10 minut, pięć godzin lub cokolwiek innego. &lt;/p&gt; &lt;p class="bodytext"&gt;Jazda niewyobrażalnie zatłoczoną marszrutką przez kilka godzin z plecakiem na kolanach oraz lokalną muzyką disco podkręconą na maksa także jest ciekawym doświadczeniem.  &lt;/p&gt; &lt;p class="bodytext"&gt;Strój, mimo że to oficjalnie kraj islamski, raczej dowolny. Ewentualnie, w wiejskich rejonach na południu kraju (Osz, Andidżan), kobiety nie powinny być nadmiernie rozebrane. Generalnie gdy nie wiadomo jak się zachowywać, lepiej zachowywać się porządnie. &lt;span class="name-of-person"&gt;&lt;a href="http://www.koniecswiata.net/index.php?id=profil&amp;amp;action=getviewprofile&amp;amp;uid=511"&gt;(Mateusz Pilch)&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;   Wielkie &lt;span class="blsp-spelling-corrected" id="SPELLING_ERROR_18"&gt;podziękowania&lt;/span&gt; &lt;span class="blsp-spelling-corrected" id="SPELLING_ERROR_19"&gt;Firmie&lt;/span&gt; &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_20"&gt;SALEWA&lt;/span&gt; oraz Piotrowi Bogus&lt;span&gt;ł&lt;/span&gt;&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_21"&gt;awskiemu&lt;/span&gt;   &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_22"&gt;glowny&lt;/span&gt;&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_22"&gt;m&lt;/span&gt; sponsorom wyprawy. Za wsparcie serdeczne &lt;span class="blsp-spelling-corrected" id="SPELLING_ERROR_23"&gt;dzięki&lt;/span&gt; &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_24"&gt;tez &lt;/span&gt;firmie&lt;span style="font-weight: bold;"&gt; w&lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;ww.wi-tech.p&lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;l&lt;/span&gt; za telefon &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_25"&gt;sat&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;span class="blsp-spelling-corrected" id="SPELLING_ERROR_26"&gt; Dzięki&lt;/span&gt; wam jest &lt;span class="blsp-spelling-corrected" id="SPELLING_ERROR_27"&gt;łatwiej&lt;/span&gt; &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_28"&gt;ogarnac&lt;/span&gt; to wszystko.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_29"&gt; Glowny&lt;/span&gt; sponsor Jacek &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_30"&gt;Grzedzielski&lt;/span&gt; &lt;/span&gt;firma &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_31"&gt;SALEWA&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; , producent &lt;span class="blsp-spelling-corrected" id="SPELLING_ERROR_32"&gt;odzieży&lt;/span&gt; oraz &lt;span class="blsp-spelling-corrected" id="SPELLING_ERROR_33"&gt;sprzętu&lt;/span&gt; w wysokie &lt;span class="blsp-spelling-corrected" id="SPELLING_ERROR_34"&gt;Góry&lt;/span&gt;, jak &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_35"&gt;rowniez&lt;/span&gt; dla &lt;span class="blsp-spelling-corrected" id="SPELLING_ERROR_36"&gt;narciarzy&lt;/span&gt; i &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_37"&gt;snowbordzistow&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Piotr Bogusławski&lt;/span&gt; &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_38"&gt;wspolwlasciciel&lt;/span&gt; firmy &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;AutoMapa&lt;/span&gt; serdeczne &lt;span class="blsp-spelling-corrected" id="SPELLING_ERROR_39"&gt;dzięki&lt;/span&gt; &lt;span class="blsp-spelling-corrected" id="SPELLING_ERROR_40"&gt;Piotrek&lt;/span&gt;, &lt;span class="blsp-spelling-corrected" id="SPELLING_ERROR_41"&gt;jesteś&lt;/span&gt; wielki.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Witek Kondrack&lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;i&lt;/span&gt; firma &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_42"&gt;WI&lt;/span&gt;-Tech profesjonalna &lt;span class="blsp-spelling-corrected" id="SPELLING_ERROR_43"&gt;obsługa&lt;/span&gt; Informatyczna wielu firm na terenie &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_44"&gt;calej&lt;/span&gt; POLSKI, &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_45"&gt;a takze&lt;/span&gt; wsparcie on-line.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span&gt;&lt;span&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_MjT5OCqy9aU/Secgms5tq3I/AAAAAAAACes/n3mwoPxDjDE/s1600-h/Khan+Tengri+south+east.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 319px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_MjT5OCqy9aU/Secgms5tq3I/AAAAAAAACes/n3mwoPxDjDE/s320/Khan+Tengri+south+east.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5325260933649247090" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span&gt;&lt;span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span&gt;&lt;span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_46"&gt;Pld&lt;/span&gt;.Wsch gran&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_MjT5OCqy9aU/SedkAncWJ_I/AAAAAAAACe0/Ps6ZKkqDHrA/s1600-h/Khan+Tengri+Travers+2009.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 320px; height: 306px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_MjT5OCqy9aU/SedkAncWJ_I/AAAAAAAACe0/Ps6ZKkqDHrA/s320/Khan+Tengri+Travers+2009.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5325335046139553778" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szkic drogi.&lt;br /&gt;Czerwona w gore zielona w dol.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Info. Zrodlo Wikipedia&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Chan Tengri&lt;/b&gt; (w &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/J%C4%99zyk_ujgurski" title="Język ujgurski"&gt;języku ujgarskim&lt;/a&gt; &lt;i&gt;Pan niebios&lt;/i&gt; lub &lt;i&gt;Pan dusz&lt;/i&gt;, w &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/J%C4%99zyk_turecki" title="Język turecki"&gt;języku tureckim&lt;/a&gt; &lt;i&gt;Pan niebios&lt;/i&gt; lub &lt;i&gt;Władca Tengri&lt;/i&gt;) - &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/G%C3%B3ra_%28geografia%29" title="Góra (geografia)" class="mw-redirect"&gt;góra&lt;/a&gt; znajdująca się w centralnej części &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Pasmo_g%C3%B3rskie" title="Pasmo górskie"&gt;pasma górskiego&lt;/a&gt; &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Tien-Szan" title="Tien-Szan" class="mw-redirect"&gt;Tien-Szan&lt;/a&gt;, o &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Wysoko%C5%9B%C4%87_%28rozmiar%29" title="Wysokość (rozmiar)" class="mw-redirect"&gt;wysokości&lt;/a&gt; 7010 &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Metr" title="Metr"&gt;m&lt;/a&gt; &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/N.p.m." title="N.p.m."&gt;n.p.m.&lt;/a&gt; (bez &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/%C5%9Anieg" title="Śnieg"&gt;pokrywy śnieżnej&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/L%C3%B3d" title="Lód"&gt;lodowej&lt;/a&gt; - 6995 m n.p.m.). Położona jest na &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Granica_pa%C5%84stwowa" title="Granica państwowa"&gt;granicy&lt;/a&gt; &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Kirgistan" title="Kirgistan"&gt;Kirgistanu&lt;/a&gt; (trzecia co do wysokości w tym &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Pa%C5%84stwo" title="Państwo"&gt;kraj&lt;/a&gt;&lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Pa%C5%84stwo" title="Państwo"&gt;u&lt;/a&gt;) i &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Kazachstan" title="Kazachstan"&gt;Kazachstanu&lt;/a&gt; (najwyższy &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Szczyt_%28geografia%29" title="Szczyt (geografia)"&gt;szczyt&lt;/a&gt;), na &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Wsch%C3%B3d" title="Wschód"&gt;wschód&lt;/a&gt; od &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Jezioro" title="Jezioro"&gt;jeziora&lt;/a&gt; &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Issyk-kul_%28jezioro%29" title="Issyk-kul (jezioro)"&gt;Issyk-kul&lt;/a&gt;. Zbudowana z &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Marmur" title="Marmur"&gt;marmuru&lt;/a&gt;, dzięki czemu w czasie &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Zach%C3%B3d_s%C5%82o%C5%84ca" title="Zachód słońca" class="mw-redirect"&gt;zachodu&lt;/a&gt; &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/S%C5%82o%C5%84ce" title="Słońce"&gt;słońca&lt;/a&gt; przybiera ona &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Barwa" title="Barwa"&gt;barwę&lt;/a&gt; &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Purpura" title="Purpura"&gt;purpurową&lt;/a&gt;. Jest to drugi co do wysokości szczyt Tien-Szanu (wyższy jest tylko położony od niego na &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Po%C5%82udnie" title="Południe"&gt;południe&lt;/a&gt; &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Szczyt_Zwyci%C4%99stwa" title="Szczyt Zwycięstwa"&gt;Szczyt Zwycięstwa&lt;/a&gt; - 7439 m n.p.m.). Inne nazwy szczytu: &lt;i&gt;Khan Tangiri Shyngy&lt;/i&gt;, &lt;i&gt;Kan-Too Chokusu&lt;/i&gt;, &lt;i&gt;Pik Khan-Tengry&lt;/i&gt;, &lt;i&gt;Hantengri Feng&lt;/i&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do grona &lt;span class="blsp-spelling-corrected" id="SPELLING_ERROR_49"&gt;sponsorów&lt;/span&gt; &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_50"&gt;dolaczyly&lt;/span&gt; kolejne dwie&lt;br /&gt;wspaniale firmy . Firma RAB &lt;span class="blsp-spelling-corrected" id="SPELLING_ERROR_51"&gt;produkująca&lt;/span&gt; &lt;span class="blsp-spelling-corrected" id="SPELLING_ERROR_52"&gt;odzież&lt;/span&gt; w &lt;span class="blsp-spelling-corrected" id="SPELLING_ERROR_53"&gt;Góry&lt;/span&gt; oraz &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_54"&gt;Intuition&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="blsp-spelling-corrected" id="SPELLING_ERROR_55"&gt;Kanadyjska&lt;/span&gt; firma &lt;span class="blsp-spelling-corrected" id="SPELLING_ERROR_56"&gt;produkująca&lt;/span&gt;  kapitalne &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_57"&gt;Linersy&lt;/span&gt; .&lt;br /&gt;&lt;span class="blsp-spelling-corrected" id="SPELLING_ERROR_58"&gt;Ogólnie&lt;/span&gt; w wyprawie &lt;span class="blsp-spelling-corrected" id="SPELLING_ERROR_59"&gt;udział&lt;/span&gt; &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_60"&gt;biora&lt;/span&gt;. &lt;span class="blsp-spelling-corrected" id="SPELLING_ERROR_61"&gt;Według&lt;/span&gt; &lt;span class="blsp-spelling-corrected" id="SPELLING_ERROR_62"&gt;kolejności&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://www.salewa.com/pl/7/71/template_home.html"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 58px; height: 40px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_MjT5OCqy9aU/ScF8qqoZB8I/AAAAAAAACW4/-eB5WRClB0U/s320/salewa.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5314666107713947586" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://www.automapa.pl/"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 36px; height: 46px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_MjT5OCqy9aU/ScF9BCC-A7I/AAAAAAAACXA/7Iw_PBuGO5E/s320/automapa.jpeg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5314666491956560818" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://wi-tech.pl/"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 52px; height: 51px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_MjT5OCqy9aU/ScF9g4-HK3I/AAAAAAAACXI/Sqm-0FwqY-g/s320/untitled.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5314667039276084082" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://www.rab.uk.com/"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 88px; height: 32px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_MjT5OCqy9aU/ScF92sOjTBI/AAAAAAAACXQ/JVyL7RRSVOo/s320/rablogo.jpeg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5314667413812497426" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://www.intuitionliners.com/"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 91px; height: 29px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_MjT5OCqy9aU/ScF-LAvXWXI/AAAAAAAACXY/c3qY58NiIoo/s320/IntuitionLogo.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5314667762916219250" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z ostatniej chwili. Jest 02.07.09 pare dni temu padl GPS, lekka lipa bo nie mam forsy na nowy. Na szczescie firma GARMIN udostepnila mi jedno ze swoich urzadzen,  na czas wjazdu. Jest zatem klasa. Garmin podobnie jak w zeszlym roku dolaczyl do grona sponsorow, wraz ze swoim uzadzeniem outdorowym 60 CSX .&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_MjT5OCqy9aU/Sk3byobgXQI/AAAAAAAADKo/A7enVmx5qj0/s1600-h/gpsmap60csx.jpg"&gt; &lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_MjT5OCqy9aU/Sk3byobgXQI/AAAAAAAADKo/A7enVmx5qj0/s1600-h/gpsmap60csx.jpg"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 148px; height: 189px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_MjT5OCqy9aU/Sk3byobgXQI/AAAAAAAADKo/A7enVmx5qj0/s320/gpsmap60csx.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5354177194906115330" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://www.garmin.pl/"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 79px; height: 27px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_MjT5OCqy9aU/Sk3a9tNAPXI/AAAAAAAADKg/YVaxCzACqyU/s320/garmin.gif" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5354176285654400370" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Thank You &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Nikki Skinner&lt;/span&gt;... there is no words for my fellings,  just thanks that you are .&lt;br /&gt;Also thank you &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:Calibri,Verdana,Helvetica,Arial;"&gt;&lt;span style="font-size:11;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Rob &amp;amp; Crystal&lt;/span&gt; from Kanada. You made a real good thing for our legs.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przyjaciele:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://www.wloczykij.com/"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 115px; height: 43px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_MjT5OCqy9aU/SgKRJ7qcS4I/AAAAAAAACsE/tuVO1jJeKZU/s320/logo_bez_nr_edycji.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5332984508580645762" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Patronat&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://wyprawy.onet.pl/"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 110px; height: 57px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_MjT5OCqy9aU/SgK2NhwsSXI/AAAAAAAACsU/3TOyZpsL31w/s320/logo_onet.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5333025252277242226" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://npm.pl/"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 117px; height: 56px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_MjT5OCqy9aU/SgLifje-uUI/AAAAAAAACsc/p5m26eIpaC4/s320/npm_logo.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5333073940489091394" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Patronat objal takze Waldasoo i www.nadajemytv.com&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://nadajemytv.com/"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 163px; height: 69px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_MjT5OCqy9aU/SkMvuBcSsdI/AAAAAAAADGk/4QEeJpFKyQY/s320/N.black.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5351173249953870290" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;14.07.2009&lt;br /&gt; Wiekszosc rzeczy gotowa. Zostaje tylko pare drobiazgow. Pojutrze start. Blogi spokoj opanowal moja dusze i cialo. Za chwile moge byc w wielkich gorach.&lt;br /&gt;&lt;object width="400" height="300"&gt;&lt;param name="allowfullscreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;param name="movie" value="http://vimeo.com/moogaloop.swf?clip_id=5563610&amp;amp;server=vimeo.com&amp;amp;show_title=1&amp;amp;show_byline=1&amp;amp;show_portrait=0&amp;amp;color=&amp;amp;fullscreen=1"&gt;&lt;embed src="http://vimeo.com/moogaloop.swf?clip_id=5563610&amp;amp;server=vimeo.com&amp;amp;show_title=1&amp;amp;show_byline=1&amp;amp;show_portrait=0&amp;amp;color=&amp;amp;fullscreen=1" type="application/x-shockwave-flash" allowfullscreen="true" allowscriptaccess="always" width="400" height="300"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://vimeo.com/5563610"&gt;Untitled&lt;/a&gt; from &lt;a href="http://vimeo.com/user1323181"&gt;tomek mackiewicz&lt;/a&gt; on &lt;a href="http://vimeo.com"&gt;Vimeo&lt;/a&gt;.&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:Calibri,Verdana,Helvetica,Arial;"&gt;&lt;span style="font-size:11;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;br /&gt;var gaJsHost = (("https:" == document.location.protocol) ? "https://ssl." : "http://www.");&lt;br /&gt;document.write(unescape("%3Cscript src='" + gaJsHost + "google-analytics.com/ga.js' type='text/javascript'%3E%3C/script%3E"));&lt;br /&gt;&lt;/script&gt;&lt;br /&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;br /&gt;try {&lt;br /&gt;var pageTracker = _gat._getTracker("UA-9538310-2");&lt;br /&gt;pageTracker._trackPageview();&lt;br /&gt;} catch(err) {}&lt;/script&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8494634106589101205-6692690934941995093?l=czapkins.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czapkins.blogspot.com/feeds/6692690934941995093/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czapkins.blogspot.com/2009/02/salewa-khan-tengri-2009.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8494634106589101205/posts/default/6692690934941995093'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8494634106589101205/posts/default/6692690934941995093'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czapkins.blogspot.com/2009/02/salewa-khan-tengri-2009.html' title='SALEWA Khan Tengri Trawers 2009'/><author><name>Tomek Mackiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14562067529705059059</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='19' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_MjT5OCqy9aU/ScNae9rVEKI/AAAAAAAACZ0/A7P9_qyugGo/S220/Tomek+Mackiewicz.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_MjT5OCqy9aU/SkMq8YcXM4I/AAAAAAAADGc/UCYPpF_UtL4/s72-c/npm.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8494634106589101205.post-1791241642590333541</id><published>2009-01-10T17:47:00.000-08:00</published><updated>2009-08-23T11:13:07.570-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wyczyn roku 2008'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='mount logan 2008'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='mount logan travers'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='climbing'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='yukon'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='marek klonowski'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nice climb'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Mout Logan'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='east ridge'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='alaska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='tomek mackiewicz'/><title type='text'>Logan Yukon Canada 2008 Free Tybet</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_MjT5OCqy9aU/SWlUzI-4RuI/AAAAAAAACM4/o472J__Bce0/s1600-h/npm.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 139px; height: 43px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_MjT5OCqy9aU/SWlUzI-4RuI/AAAAAAAACM4/o472J__Bce0/s320/npm.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5289852474884638434" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_MjT5OCqy9aU/SWlTRTmhmBI/AAAAAAAACMY/7mAulY7oNEk/s1600-h/4.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 320px; height: 213px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_MjT5OCqy9aU/SWlTRTmhmBI/AAAAAAAACMY/7mAulY7oNEk/s320/4.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5289850794108098578" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_MjT5OCqy9aU/SWlTDl_VHDI/AAAAAAAACMQ/TE1c8WXggek/s1600-h/3.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 117px; height: 187px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_MjT5OCqy9aU/SWlTDl_VHDI/AAAAAAAACMQ/TE1c8WXggek/s320/3.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5289850558525807666" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_MjT5OCqy9aU/SWlSyGP0VNI/AAAAAAAACMI/hU1MYf1VGhw/s1600-h/2.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 118px; height: 186px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_MjT5OCqy9aU/SWlSyGP0VNI/AAAAAAAACMI/hU1MYf1VGhw/s320/2.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5289850257947251922" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_MjT5OCqy9aU/SWlSoClnIBI/AAAAAAAACMA/20ZMFLvEZVE/s1600-h/1.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 139px; height: 81px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_MjT5OCqy9aU/SWlSoClnIBI/AAAAAAAACMA/20ZMFLvEZVE/s320/1.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5289850085166227474" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Pare zdjec z wyjazdu na Logana Free Tbet ekspadycja yukon terytorium. a ......... szkoda gadac .....wiecej fotek wygoogluj pod haslem free tybet expedition albo mount logan 2008  glowny sponsor www.wi-tech.pl&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="400" height="300"&gt;&lt;param name="allowfullscreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;param name="movie" value="http://vimeo.com/moogaloop.swf?clip_id=2116005&amp;amp;server=vimeo.com&amp;amp;show_title=1&amp;amp;show_byline=1&amp;amp;show_portrait=0&amp;amp;color=&amp;amp;fullscreen=1"&gt;&lt;embed src="http://vimeo.com/moogaloop.swf?clip_id=2116005&amp;amp;server=vimeo.com&amp;amp;show_title=1&amp;amp;show_byline=1&amp;amp;show_portrait=0&amp;amp;color=&amp;amp;fullscreen=1" type="application/x-shockwave-flash" allowfullscreen="true" allowscriptaccess="always" width="400" height="300"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://vimeo.com/"&gt;Free Tibet Expedition 2008&lt;/a&gt; from &lt;a href="http://vimeo.com/user702504"&gt;mrufkaz&lt;/a&gt; on &lt;a href="http://vimeo.com/"&gt;Vimeo&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_MjT5OCqy9aU/Sc_3Q6GE6GI/AAAAAAAACcM/FaMhhon3stI/s1600-h/free_tybet.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 320px; height: 203px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_MjT5OCqy9aU/Sc_3Q6GE6GI/AAAAAAAACcM/FaMhhon3stI/s320/free_tybet.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5318741554792556642" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Pare dni minelo od powrotu z&lt;br /&gt;Alaski i okazlo sie ze  wraz Klonosem wyroznili nas kolosem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Skonczylo sie .&lt;br /&gt;Kolos za Wyczyn Roku 2008&lt;br /&gt;Cuz? wielkie dzieki.&lt;br /&gt;Ps. Ten Kolos nawet podobny jest do Marka troche&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_MjT5OCqy9aU/SdCQNWxnLPI/AAAAAAAACcs/PzMvnMi91Sc/s1600-h/Tomasz+Mackiewicz.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 191px; height: 160px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_MjT5OCqy9aU/SdCQNWxnLPI/AAAAAAAACcs/PzMvnMi91Sc/s320/Tomasz+Mackiewicz.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5318909719050923250" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://www.kolosy.pl/"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 143px; height: 191px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_MjT5OCqy9aU/Sc_5cQruh6I/AAAAAAAACck/o8cr8PDNRFo/s320/Wyczyn+roku+2008.jpeg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5318743948857870242" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_MjT5OCqy9aU/SdCRDVkoQLI/AAAAAAAACc0/Iml_d32Ut7s/s1600-h/klon.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 195px; height: 144px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_MjT5OCqy9aU/SdCRDVkoQLI/AAAAAAAACc0/Iml_d32Ut7s/s320/klon.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5318910646440968370" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;sponsoring&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_MjT5OCqy9aU/SWlUHy1chAI/AAAAAAAACMo/McK-vwnv7Dg/s1600-h/logo_witech.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 92px; height: 74px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_MjT5OCqy9aU/SWlUHy1chAI/AAAAAAAACMo/McK-vwnv7Dg/s320/logo_witech.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5289851730205115394" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_MjT5OCqy9aU/SWlUYwEq35I/AAAAAAAACMw/5FU8lIXKJs0/s1600-h/salewa.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 88px; height: 53px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_MjT5OCqy9aU/SWlUYwEq35I/AAAAAAAACMw/5FU8lIXKJs0/s320/salewa.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5289852021521440658" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_MjT5OCqy9aU/SWlU9lU2j_I/AAAAAAAACNA/uAqo2LVppvk/s1600-h/garmin.gif"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 100px; height: 36px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_MjT5OCqy9aU/SWlU9lU2j_I/AAAAAAAACNA/uAqo2LVppvk/s320/garmin.gif" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5289852654291685362" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Relacja&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ALASKA&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;230 kilometrów wędrówki. Na trasie kilka lodowców i najwyższy szczyt Kanady − Mount Logan. Największa trudność: trawers bez użycia samolotu, co w trudnym terenie niedostępnej Alaski jest nie lada wyzwaniem. Do tej pory Polacy go nie podjęli. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Program ekspedycji „Wolny Tybet" jest bardzo ambitny. To przejście z Jakutat na Alasce, przez lodowce: Malaspina, Seward, oraz Hubbard pod wschodnie ramię Mount Logan (5950 m n.p.m.). Zdobycie wierzchołka głównego najwyższej góry Kanady to główny cel naszej wyprawy. Ale to nie koniec wyzwania, bo przed nami zejście drogą pierwszych zdobywców King Trench i przejście lodowców Ogilvie i Logan, które z kolei ma zaprowadzić nas do miejsca, gdzie rozpoczyna swój bieg rzeka Chitina. Stamtąd czeka nas powrót do cywilizacji. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rurą na Alaskę&lt;br /&gt;Spotykam się z Markiem Klonowskim na lotnisku we Frankfurcie nad Menem. Osaczeni przez nowoczesność ruchomych chodników, bezzałogowych pociągów, głosów płynących z nieba oraz robotów krzątających się dookoła, z niecierpliwością czekamy aż latająca rura, do której mieliśmy wsiąść, przeniesie nas na Alaskę.&lt;br /&gt;W stolicy Alaski Anchorage zatrzymujemy się u Pietra − przyjaciela, w którego domu urządzamy bazę przygotowawczą. W kilka dni uzupełniamy sprzęt oraz zapasy jedzenia i jesteśmy gotowi do drogi. Kolejna latająca rura i lądujemy na starcie w ciekawej miejscowości Jakutat, do której nie ma żadnej innej drogi dojazdowej poza morzem lub powietrzem. Tam spotykamy, który pomaga nam znaleźć rybaka, co zgodzi się przewieźć nas na drugą stronę zatoki Yakutat . W ten sposób Jeremaya, rdzenny mieszkaniec tych terenów, niezwykłej odwagi człowiek, przenosi nas swoim czółnem z laminatu przez zatokę. Wpływamy do środka jeziora Malaspina. Tu na jednej z moren zostajemy wyrzuceni wraz z całym naszym dobytkiem. I tak zaczyna się nasza wędrówka. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na lodowcu jak na morzu&lt;br /&gt;Gigantyczny lodowiec Malaspina wygląda przerażająco. Przypomina straszliwie nieuporządkowany plac budowy: obsypany gruzem, żwirowaty, pełen wzniesień i wilczych dołów. Jednak niczym niezrażeni jeszcze tego wieczoru przenosimy na grzbietach nasze graty o 3,5 km: najpierw plecaki, potem sanki. Niezła zaprawa na początek. Pełni optymizmu i cali szczęśliwi rozbijamy nasz pierwszy na trasie obóz.&lt;br /&gt;Przez kolejne trzy dni przekonujemy się, że gigantyczne moreny nie mają końca. Poruszamy się wolno, gdyż cały sprzęt musimy nosić na dwa razy. Nie ma śniegu, więc nie można ciągnąć sanek. Czasami wydaje się nam, że śnieg czeka na nas na następnej przełęczy, do której dojście zajmuje nam wieki. Ale gdy do niej dochodzimy, okazuje się, że żadnego śniegu nie ma. Mijamy tylko wielkie kratery wypełnione wodą. Po raz pierwszy w życiu przekonuję się o tym, iż zmysły kłamią. Teren, który z dala wydaje się płaski, wcale taki nie jest. Lodowiec pofalowany jak morze podczas sztormu i dokuczliwy brak śniegu szybko sprawiają, że po trzech dniach jesteśmy lekko przybici &lt;br /&gt;– Czy ten krajobraz się zmieni? – pełni obaw zadajemy sobie to pytanie. &lt;br /&gt;Aż wreszcie „doczłapujemy” się do miejsca, gdzie daje się już ciągnąć sanie. Teren ciągle górzysty, ale nie trzeba już wszystkiego nosić na dwa razy. Tempo marszu radykalnie wzrasta, a tym samym nasze morale idzie w górę. Niestety, na trasie nie może być zbyt pięknie. Psuje się pogoda. Robi się wprost nie do zniesienia. Co prawda nie jest zimno, natomiast wieje z niezłą siłą i leje jak z cebra. &lt;br /&gt;– Czujemy się nie jak na lodowcu, lecz jak na morzu! – oceniamy zgodnie. &lt;br /&gt;Nasze puchowe śpiwory stają się mokre i ciężkie. Śpimy w totalnej wilgoci i tylko perspektywa lodowca Seward trzyma nas przy nadziei. Wznosimy się powyżej poziomu morza, co daje nam wiarę, że za chwilę będzie lepiej. Boimy się tylko o sprzęt fotograficzny i kamerę, którą Marek oczywiście zabrał ze sobą. Do tego nasz telefon satelitarny zaczyna wariować i robi się nieciekawie. Jednego dnia rozbijamy obóz w totalnej mgle, gdyż widoczność sięga zera i nie daje się iść. Wieje tak mocno, że omal nas nie porywa. W panice okopujemy obóz. To znaczy jeden kopie, a drugi z całym bagażem siedzi w namiocie jako obciążnik.&lt;br /&gt;W następne dni pogoda nie chce się poprawić. Widoczność fatalna, brak horyzontu, wszystko białe poza nami. Decydujemy się iść pod GPS. Wędrówka idzie powoli, ale idzie. Aż tu nagle zrywa się wiaterek. Na razie słaby, ale jak naraz dmuchnie, to nie ma już ratunku. Później dowiemy się, że wiało 160 km/h. W najgorszych koszmarach nie wyobrażaliśmy sobie, że tak może być na Malaspinie. Tymczasem nie możemy znaleźć miejsca na obóz. Błąkamy się w tym sztormie, aż w końcu znajdujemy zasypaną szczelinę, która służy nam za bazę pod prowizoryczny obóz. &lt;br /&gt;– Nie ma co, dostaliśmy prawdziwe baty – przyznajemy wycieńczeni. &lt;br /&gt;Jesteśmy przemarznięci do szpiku kości. Wszystko jest mokre, telefon zwariował do reszty i tylko sprzęt foto, najlepiej zabezpieczony, przetrwał bez szwanku. Miło zjeść ciepły posiłek wspomagany mocną herbatką z imbirem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W labiryncie szczelin&lt;br /&gt;Po dwóch dniach w namiociku  wreszcie wita nas słońce. Radość ogromna, gdyż możemy wysuszyć rzeczy i iść dalej. Na trasie przyciskamy mocno i udaje się nam dotrzeć do przejścia na lodowiec Sewarda. Widoczność tym razem jest super, więc możemy ocenić, co czeka nas na tym przejściu. Przed nami morze szczelin, gdyż Seward spływa wąskim przejściem z dużej wysokości i to na krótkim odcinku. Pęka i tworzy ogromne lodospady. Wiążemy się liną. Losujemy, i w drogę. &lt;br /&gt;Początek jest OK. Tylko za plecami widzimy ogromną chmurę, która sunie bezgłośnie w naszym kierunku, aby w pewnym momencie ogarnąć nas swoją mocą. Znowu nie widzimy nic. Na szczęście GPS wskazuje azymut, a my powoli, 300 metrów na godzinę, kroczymy w niepewności. Widać na 5 metrów. Idziemy więc do momentu, aż się da. Metoda wędrówki jest prosta. Gdy tylko dochodzimy do szczeliny, obchodzimy ją, szukając mostu. Kiedy go znajdujemy, przekraczamy go i nadrabiamy straty. Szczeliny są bardzo gęsto rozsiane. Jedne duże, poprzeczne w kształcie litery V i głębokie na 15 metrów, a inne małe, równoległe, wąskie. Kryją w środku niebieski lód i gdy ktoś do nich wpadnie, na pewno są bardzo niebezpieczne. Całość tworzy szachownicę, poprzecinaną mostkami. Na szczęście teren się poprawia i szczelin coraz mniej. Gdy w końcu wychodzimy bardziej na środek lodowca, tempo wzrasta i wydostajemy się z chmury. Udaje się nam dojść do granicy z Kanadą. Czarne chmury poddały się. Osiadły na noc na Malaspinie. Może zrozumiały, że mają do czynienia z ludźmi szalonymi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mount Logan daje moc&lt;br /&gt;Morale mocno nam wzrasta, gdy patrzymy z góry, przez co udało się przejść. To było gigantyczne morze szczelin, które naprawdę robi ogromne wrażenie. Przed nami długie podejście, po którym jak na dłoni ukazuje się nam cały masyw Mount Logan. Jest gigantyczny! Chyba daje nam trochę swojej mocy, bo w ciągu dwóch dni pokonujemy cały lodowiec Sewarda. Na szczęście nie ma już żadnych niemiłych niespodzianek. Pogoda nam wreszcie dopisuje. Idzie się dobrze. Długim podejściem na przełęcz dochodzimy do koryta lodowca Hubard. Stąd prowadzi czyste zbocze bez szczelin. Wykorzystujemy więc nasze sanki i pełną parą z gigantyczną prędkością zjeżdżamy magistralą w dół. &lt;br /&gt;– Ależ frajda! – krzyczymy z radości. &lt;br /&gt;Dochodzimy do East Ridge Mount Logana (około 2000 m n.p.m.). Przed nami po raz kolejny ukazuje się wypiętrzony na prawie 4000 metrów masyw i nasza grań. Czujemy ogromny respekt i adrenalina wzrasta. Postanawiamy zaatakować od lewej strony wypatrzonym zboczem o nachyleniu 50-80 stopni. Pod ścianą zapadam się po pachy w szczelinę brzeżną, której absolutnie nie było widać. Na szczęście plecak mnie klinuje i kończy się na przyspieszonym biciu serca. &lt;br /&gt;Idziemy dalej po dość dobrym śniegu. Momentami pojawia się lód. Około 400 metrów podejścia robimy wyciągami, zakładając stanowiska i wciągając jednocześnie nasze graty. Docieramy do obozu pierwszego, gdzie porządnie okopani zasypiamy radośnie ze świadomością, że rozpoczęliśmy naszą działalność na grani. &lt;br /&gt;Rano wita nas słońce i dźwięki obrywających się lawin. Jesteśmy na 2650 m n.p.m. W górę zostało 3300 metrów, a masyw z tego miejsca robi wrażenie giganta. Pierwszy dzień wita nas kruszyną, czyli skałą, która momentami jest oblodzona lub przywalona śniegiem. Dość stresogenny wspin powoduje, że ruszamy się powoli. Docieramy do obozu drugiego (2850 m n.p.m.). Oswojeni już z ekspozycją poruszamy się dość sprawnie. Praktycznie cały czas idziemy w lotnej, co powoduje, że już trzeciego dnia od początku jesteśmy w obozie trzecim wraz z całym dobytkiem, robiąc trasę na dwa razy. Czwarty dzień jest rekordem: 750 metrów górę. Przechodzimy dwa z czterech najtrudniejszych odcinków grani tzw. KNIFE (200 metrów oraz kilkadziesiąt metrów fatalnego mikstu). Efekt tej mordęgi jest taki, że lądujemy w obozie czwartym (3650 m n.p.m.). Czujemy moc również dzięki pogodzie, która tylko raz delikatnie się załamuje. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rytm spadających lawin&lt;br /&gt;Do pokonania mamy jeszcze dwa trudne odcinki. Kolejny KNIFE i strome podejście lodową ścianą z elementami mikstu. Ten dzień przebiega w rytmie spadających lawin. Gdzie nie spojrzeć, tam lawina. Ogólnie lekka masakra. Po kilku dniach słońca wielkie seraki, nawisy i inne formy śnieżne zaczynają się obrywać, ciągnąc za sobą tony śniegu. &lt;br /&gt;Marek tego dnia wpada w szczelinę. Na szczęście ma sporo luzu na linie. Ale gdyby poleciał dalej, mogłoby to się źle skończyć. Na szczęście podtrzymuje go „dziaba” go podtrzymała i szybko wraca na powierzchnię. Zwiększamy czujność. Docieramy na wysokość 4160 m n.p.m. Przeszliśmy KNIFA i lodową ścianę, co nie było łatwe. Odciążamy psychikę, wpinając się w jakieś stare, pozostawione przez poprzednie ekipy, poręczówki, najprawdopodobniej sprzed trzech lat. Jedno i tak jest pewne: żaden z nas nie może odpaść. Poręcze są tylko dla wsparcia psychicznego. Ich stan jest bowiem wątpliwy.&lt;br /&gt;Kolejny dzień to mozolne podejścia o nachyleniu 40-50 stopni w kopnym śniegu przypominającym cukier puder. Robimy te zbocza wyciągami, kopiąc stanowiska i na palanietkach wciągamy bagaż. Dochodzimy do 4500 m n.p.m., gdzie zaczynają się tworzyć gigantyczne seraki. Niełatwo domyślić się, którędy należy iść. Idąc wprost między nimi, po przejściu 150 metrów w gorę, okazuje się, że jesteśmy przy krawędzi gigantycznych szczelin. Dotarliśmy w ślepy zaułek. Konieczny odwrót. Tymczasem słońce zachodzi za górę i nagle robi się całkiem mroźno. Palce u nóg dają konkretne sygnały. Wspinaczkę musimy odłożyć o jeden dzień. Rano szukamy wyjścia z sytuacji, &lt;br /&gt;– Może to jest właśnie powód tego, że od dwóch lat nikomu nie udało się wejść east ridge – zastanawiamy się głośno. &lt;br /&gt;Ale po jakimś czasie znajdujemy magistralkę, która przeprowadza nas przez las gigantycznych seraków. Jesteśmy na 5200 metrów, tym samym osiągając pułap plateau szczytowego. Nie możemy uwierzyć, jak wielkie jest plateau Logana. Towarzyszy nam poczucie, jakbyśmy byli na jakiejś śnieżnej pustyni, a nie na wysokości powyżej 5000 metrów. Jedynie rozrzedzone powietrze i mróz przypominają nam o wysokim poziomie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ciała wyją z bólu&lt;br /&gt;Widzimy wschodni wierzchołek Logana. Zdaje się być bardzo blisko, ale naszym celem jest wierzchołek główny. W planach mamy przeskoczenie przez grań wschodniego i dostanie się do base camp głównego wierzchołka. Droga tam jeszcze daleka. &lt;br /&gt;– Pogoda się nie utrzymała – notuję w pamiętniku 29 maja. &lt;br /&gt;Całą noc wieje, zasypuje nas do cna. Temperatura spada radykalnie. Dwie godziny zajmuje nam przyrządzenie śniadania, potem kolejne półtora zwinięcie obozu. Wieje tak, że po przejściu 1,5 kilometra decydujemy się kopać fortecę. Nogi odpadają z bólu, ręce przemarznięte. &lt;br /&gt;– Zimno jest bardzo bolesne – powiedział mi kiedyś Dawid Kaszlikowski. &lt;br /&gt;Kolejny dzień i noc spędzamy w namiocie. Chcemy iść, bo jedzenie się kończy, ale nie da się. Zostało nam po sześć posiłków, a do pontonu, gdzie jest jedzenie zostało nam jakieś… 90 kilometrów. &lt;br /&gt;Do ataku szczytowego mamy 3,5 kilometrów i 850 metrów w górę. Niemało. Po dwóch dniach ciśnienie nam podskakuje i postanawiamy ruszać mimo fatalnych warunków. Już w trakcie zwijania obozu mamy dość, ale żaden nie chce się do tego przyznać. Idziemy powoli w stronę grani, której i tak nie widać, a ciała wyją z bólu. Robimy po 20 metrów i upadek. Chwilami widoczność zerowa. Jednym słowem masakra. &lt;br /&gt;Dochodzimy jednak na grań, gdzie warunki są jeszcze gorsze. Po krótkiej dyskusji decydujemy się ruszać na drugą stronę zbocza. W totalnej chmurze nie widzimy jednak, jak strome jest to zbocze i po przejściu 100 metrów okazuje się, że robi się nieciekawie. Ratując skórę, kopiemy norę śnieżną. Po kilku godzinach kopania siedzimy jak trusie w cichej śnieżnej willi. Rano mamy wreszcie widoczność. Okazuje się, że 20 metrów dzieliło nas od urwiska, na którym wisiały seraki, a w dole widać wielkie szczeliny. Nie było szans, żebyśmy tamtędy wczoraj przeszli. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Marek spadł do szczeliny&lt;br /&gt;Ruszamy w dół. Marek schodzi pierwszy, znikając za zboczem. Idę jego śladami, które w perspektywie nagle się kończą. Nie widzę go, choć powinien być 50 metrów dalej. Zrzucam plecak i biegnę w stronę urywających się śladów. Widzę dziurę. Zwalniam korku 1,5 metra od szczeliny, w którą zapewne wpadł. Krzyczę z całych sił, ale odpowiedzi nie ma. &lt;br /&gt;– Może tylko stracił przytomność – nie dopuszczam do głowy tych najczarniejszych myśli. &lt;br /&gt;Czołgam się czujnie do krawędzi i wtedy dopiero słyszę dźwięki. Okazuje się, że Marek wspina się w górę po lodowej ścianie. Adrenalina sprawiła, że szybko się wydostał. Nic też mu się nie stało, a poleciał około 10 metrów w dół. Szczęście nam sprzyja. Do wieczora idziemy w milczeniu i zbliżamy się na odległość 2 kilometrów do szczytu. &lt;br /&gt;Ale pogoda znowu daje nam popalić i kolejne dwie noce spędzamy w norze śnieżnej. Dzwonimy po informacje meteorologiczne. &lt;br /&gt;– Dwa, trzy dni i będzie lepiej – mówi nam pracownik parku Kuluane. &lt;br /&gt;Czekamy w tej norze, choć temperatura spada do minus 36 stopni. Trzeciego dnia trochę się poprawia, choć o pogodowym komforcie nie ma mowy. Mimo to decydujemy się zaatakować. &lt;br /&gt;Początek jest straszny. Przeraźliwy ból kończyn nie pozwala nam iść. Straciliśmy czucie w nogach i rękach. W tym stanie za długo nie wytrzymamy, najwyżej kilka godzin. Dochodzimy pod zbocze. Do szczytu jest 200 metrów podejścia w lodzie o nachyleniu 50 stopni. W tym momencie jakoś czuję się wyjątkowo mocny. Zapominam o bólu. Podchodzę po dwadzieścia ruchów do przodu, Marek chwilę za mną. I tym sposobem wchodzimy. &lt;br /&gt;Siadam na grani szczytowej. Przechodzą mnie dreszcze. Płaczę jak dziecko, szaleję ze szczęścia. Marek dociera chwilę później. Zostawiam mu ostatnie dwa metry przed szczytem Mount Logana (5950 m n.p.m.). Należy mu się, bo to on ciągnął mnie na tę górę już rok wcześniej. W takim momencie nie czujemy zimna, nie przeszkadza nam wiatr. Ale nie siedzimy na wierzchołku zbyt długo. Mamy świadomość, że jesteśmy przemarznięci. &lt;br /&gt;Zejście idzie szybko. Na dole spostrzegamy w oddali dwie osoby. To pierwsi ludzie po 23 dniach wędrówki. Dochodzimy do nich. Chcą atakować szczyt mimo późnej pory. Życzymy im powodzenia, a sami wracamy do naszej nory, pełni energii i radości. Noc spokojna, a rano wita nas piękna pogoda. Ruszamy w drogę. Nasz cel to zejście drogą King Trench. To w miarę łatwe przedsięwzięcie, choć  momentami również obfituje w szczeliny. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Olgwield brzmi groźnie&lt;br /&gt;Przed nami lodowiec Oglwield. Boimy się go, bo według map i z opowieści pilotów wiemy, że jest to jeden olbrzymi lodospad. Tymczasem wchodzimy na niego w chmurach. Po raz kolejny znajdujemy się w sytuacji, gdzie w bardzo trudnym terenie mamy zero widoczności. GPS ratuje nam skórę. Czujnie metr po metrze idziemy jak na szpilkach. &lt;br /&gt;– Trzeba się trzymać lewego brzegu – ostrzegamy się wzajemnie.  &lt;br /&gt;Szczęśliwie udaje się zejść na sam dół, prawie 700 metrów w pionie. Pokonujemy szczelinowy labirynt i lądujemy na miarę płaskiej części Oglwielda. Tutaj śnieg jest tak kopny, że nawet w rakietach zapadamy się po pas. Pod koniec dnia myślimy, że już po kłopocie. Jeszcze około 60 kilometrów i będziemy na Hubbard Landing, gdzie czeka na nas ponton i zapasy jedzenia. Liczymy, że za trzy dni będziemy na miejscu. &lt;br /&gt;Poranny spacer po zamarzniętym śniegu jest całkiem przyjemny. Ale im słońce wyżej, tym spacer okazuje się trudniejszy. Jeszcze gorzej jest na lodowcu Logana. Śniegu coraz mniej, staje się coraz bardziej wyboisty i nie daje się ciągnąć sanek. Wyrzucamy cały nasz sprzęt: linę, śruby, raki, czekany, sanki. Wszystko, co się da, żeby tylko było lżej. &lt;br /&gt;Jedzenia mamy tylko na jeden dzień. Za nami 22 kilometry. To naprawdę świetny wynik. Ale przed nami wielka przestrzeń, gdzie śnieg znika całkowicie, a lodowiec zmienia się w wielki plac budowy. Bez jedzenia nie zrobimy nawet jednego kilometra. &lt;br /&gt;– Jesteśmy wykończeni, odwodnieni i psychicznie zmasakrowani – oceniamy naszą sytuację. &lt;br /&gt;Szukamy pomocy. Podajemy pozycję GPS mojej żonie. Ona z kolei przesyła maila do naszego znajomego Paula, do którego mieliśmy przesłać informację o naszej sytuacji. Dwie godziny później widzimy, jak leci swoim malutkim Supercabem Bushem. Okazuje się, że przyleciał zrzucić nam trochę jedzenia. No cóż, Paul nie wie, że ja nie jem mięsa i tym sposobem Marek ma posiłki na trzy dni. Po takim właśnie czasie docieramy do Hubards Landing i naszego pontonu, gdzie czeka nas prawdziwa uczta. Ponton jest „cały i zdrowy”. Niedźwiedzie na szczęście go oszczędziły. Rozpalamy wielkie ognisko, które tak naprawdę jest oficjalnym zakończeniem trawersu Mount Logana. Przeszliśmy 230 kilometrów &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Walka o życie&lt;br /&gt;Na drugi dzień płytkimi kanałami i strumieniami spływamy w stronę rzeki Chitina. Nurt okazuje się niezwykle szybki, a woda ma około zera stopni Celsjusza. Pięć minut w takiej wozie powoduje hipotermię, więc nie chcemy mieć wywrotki. Na wszelki wypadek kamerę i sprzęt fotograficzny składamy w worze żeglarskim, który przywiązujemy do pontonu. Udaje się nam zapanować nad łodzią, bo obaj mamy spore doświadczenie żeglarskie. Jednak rzeka to nie to samo co strumień czy kanał. Nagle widzimy, jak na ostrym zakręcie tworzą się wielkie katarakty. Część podobnych omijaliśmy już po drodze, jednak tu istnieje ryzyko, że nas na nie wyrzuci. &lt;br /&gt;Staramy się trzymać cały czas lewego brzegu, prędkość w tym miejscu sięga 18 km/h. Nie udaje się nam zareagować. Ponton wyrzuca nas na kataraktę. Od razu idę pod wodę, nie wierząc w to, co się dzieje. Panicznie walczymy o życie. Tracę kontakt z pontonem, Myślę, że to już koniec.&lt;br /&gt;O dziwo jednak, nie czuję strachu. Widać organizm przyzwyczaił się już do adrenaliny. Nurt rwie jak wściekły, na chwilę wyrzuca mnie na powierzchnię. Biorę oddech. Ponton jest blisko mnie. Dotykam go, ale nie udaje mi się złapać ratunkowego relingu. Przez ułamek sekundy widzę czerwony kontur Marka. Z powrotem idę pod wodę. Skorupy i puchowe łachy ciągną wściekle w dół. Po chwili znowu trafiam na powierzchnię. Tym razem udaje się nam złapać ponton. Ale kolejna fala znów go obraca i ponownie znajduję się pod nim. Na szczęście udaje mi wynurzyć. Ponton jest na właściwej stronie i błyskawicznie się na niego wdrapuję. Pomagam Markowi, który ratuje jeszcze jedno wiosło i wchodzi do środka. &lt;br /&gt;– Żyjemy! Ale numer, żyjemy! – krzyczymy tak głośno jak tylko się da. &lt;br /&gt;Totalnie zmasakrowani dobijamy do brzegu, gdzie rozpalamy ogień. Suszymy się kilka godzin, aż nagle widzimy samolot. Paul lata po okolicy i przyleciał zobaczyć, gdzie jesteśmy. Ląduje na kamienistej powierzchni tylko dzięki wielkim gumowym kołom. Opowiadamy, co się stało. Przed nami tylko 50 kilometrów spływu. Paul obiecuje na wieczór dobrą kolację. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Paul wspinał się z Kukuczką&lt;br /&gt;Z jednym wiosłem znowu wbijamy się w nurt. Rzeka jest już spokojniejsza. Pod wieczór jesteśmy w UTO . UTO to totalnie dzikie miejsce z dala od cywilizacji, do którego przylatuje czasem Jim Carrey i inni sławni aktorzy. Za 8000 dolarów można tutaj spędzić tydzień. Ale właściciel Paul Klaus przyjmuje nas jak swoich przyjaciół. Spodobała mu się nasza wyprawa. A że sam wspinał się w wysokich górach, między innymi z Jerzym Kukuczką, ma dla nas respekt. &lt;br /&gt;Zabieramy się z nim do Chitiny, a stamtąd stopem jedziemy do Ankorage, skąd następnego dnia mamy samolot do Frankfurtu. Koniec okazuje się bardzo szybki. Frankfurt International Airport ogarnia nas swoim chaosem. &lt;br /&gt;Zrobiliśmy coś, czego jeszcze nikomu się nie udało: trawers Mount Logana bez użycia samolotu. 230 kilometrów pieszo przez sześć gigantycznych lodowców. Do tego trawers największej góry na ziemi oraz pierwsze polskie wejście na główny wierzchołek Mount Logana. I pierwsze od bodaj trzech lat wejście East Ridge i spływ rzeką do pierwszej cywilizacji Ultima Thule Lodge. Warto było, choć odmrożone palce u nóg po utracie paznokci długo będą się regenerować. Sami nie możemy w to uwierzyć. Wielka jest moc i wytrzymałość człowieka.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8494634106589101205-1791241642590333541?l=czapkins.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czapkins.blogspot.com/feeds/1791241642590333541/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czapkins.blogspot.com/2009/01/logan-yukon-canada-2008-free-tybet.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8494634106589101205/posts/default/1791241642590333541'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8494634106589101205/posts/default/1791241642590333541'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czapkins.blogspot.com/2009/01/logan-yukon-canada-2008-free-tybet.html' title='Logan Yukon Canada 2008 Free Tybet'/><author><name>Tomek Mackiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14562067529705059059</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='19' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_MjT5OCqy9aU/ScNae9rVEKI/AAAAAAAACZ0/A7P9_qyugGo/S220/Tomek+Mackiewicz.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_MjT5OCqy9aU/SWlUzI-4RuI/AAAAAAAACM4/o472J__Bce0/s72-c/npm.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry></feed>
